Home / News / REBEL Times #26

REBEL Times #26

REBEL Times 26Jak co miesiąc, pojawił się nowy numer REBEL Times – bezpłatnego magazynu o grach sklepu REBEL.pl. W aktualnym numerze znajdziemy:

  • Aktualności (… czyli co nowego w świecie gier)
  • Nic nas tu nie przytłacza (Wywiad z Michałem Oraczem)
  • Gra z kostką (Genua)
  • Zawrotna prędkość na nierównym torze (Pitchcar Mini)
  • Ninja bije ninję (Ninja versus Ninja)
  • Babilońscy ogrodnicy (Amyitis)
  • Jak będąc orkiem, nie dostać toporkiem (Munchkin 2: Wielosieczny Topór)
  • Droga do gwiazd! (Ad Astra)
  • To elementarne, drogi Watsonie! (Tatort Themse – Looting London)
  • Powrót do przeszłości (Mafia)
  • Agaryjska Legenda (Stronghold)
  • Widmo nad planszą (Innsmouth Horror)
  • Czas miecza i topora (Warhammer Fantasy Battle: Bitwa o Przełęcz Czaszki)
  • Wyciskamy soki settingu (Eberron: Player’s Guide)
  • Jeszcze więcej lochów (Dungeon Delve)
  • Otwórz wrota dla Otchłani (De Profundis)

Numer aktualny i archiwalne do pobrania jak zawsze ze strony sklepu: http://www.rebel.pl/x.php/193/Rebel-Times.html.


 

Facebook Comments

66 komentarzy

  1. Mamy tę niepowtarzalną okazję dowiedzieć się, że Jan Kochanowski powiedział, że „Polacy nie gęsi i swój język mają”.

    Choć słowa Reja brzmiały nieco inaczej i mówiły o tym, że Polacy nie mają gęsiego języka (łacina) tylko swój. Za to Kochanowski nam jeszcze zdradza dodatkową tajemnicę, że nie jesteśmy gęśmi, więc jeżeli ktoś oczekuje, że mu pierze wyrośnie i zniesie jajco, to niestety. Mam nadzieję, że redakcja Rebel Times jeszcze rozwinie ten temat.

  2. To nie ja pisałem 🙂

    A poza tym ciekawe o co konkretnie chodzi.

  3. Chodzi o tekst w recenzji Strongholda – bardzo slabej zreszta (IMHO). Pol strony jeczenia nad krzywa plansza, ktorej nie dostrzegly setki graczy z calego swiata? Ocena wykonania 3/5 i ceny 2/5? I jeszcze ten Kochanowski jak Filip z konopii…

  4. Aż normalnie przeczytałem tę reckę Strongholda i o wiele za dużo jest opisu zawartości pudełka.
    No i 2/5 dla ceny oznacza, że gra jest o wiele za droga, a to jest spora przesada przy tej produkcji.

    Co do instrukcji w Strongholdzie – łatwiej jak byłyby osobne, dla każdego języka, jak robi to Kuźnia.

  5. zaiste dziwna recenzja…
    ja na miejscu Pana recenzenta złożył bym reklamację! przecież ktoś może wziąć to za normę…

  6. A, zmęczony jestem, nie zrozumiałem od razu pierwszego posta. Pora spać.

  7. Trudno wypowiadać mi się na temat Strongholda, ponieważ nie miałem go jeszcze w ręku i nie testowałem.

    Co do wadliwości egzemplarza, trudno mi z tym polemizować, ale ogólny wydźwięk światowy jest taki, że był to odosobniony przypadek i pech chciał, że trafił na Arkadego.

    Faktycznie trochę zbyt dużo tutaj o zawartości.

    Co do reszty, że gra działa tak, a nie inaczej, zanim się wypowiem konkretnie muszę w nią rozegrać co najmniej kilka partii.

    Uprzedzam również, że redakcja RT nie będzie rozwijać tematu Jana Kochanowskiego. No, chyba że ktoś zrobi jakieś odjechane euro z jego udziałem. ;]

  8. Arkady Saulski

    Psiakrew – z tym Kochanowskim to faktycznie z rozpędu napisałem. Mój (WIELKI!) błąd – najmocniej przepraszam – staram się tego unikać.

    Jeśli zaś chodzi o moje zarzuty wobec gry:

    – nikt nie zauważył, że grywalność oceniłem bardzo wysoko a chyba o nią w całej materii chodzi, czyż nie?
    – plansza – uwierzcie mi kochani – przed publikacją stoczyliśmy niemałą batalię nad planszą. Powtarzam po raz tysięczny (a pisałem już o tym i w recenzji i w ramce z komentarzem) – mam szczerą nadzieję, że problem planszy dotyczy tylko mojego egzemplarza. A mam taki egzemplarz jaki mam i nie mam zamiaru biegać po znajomych i konwentach by sprawdzić czy może u nich plansza wygląda inaczej. Dostałem egzemplarz do recenzji od Portalu i tenże egzemplarz mam zamiar właśnie ocenić. Kropka.
    – co do biadolenia nad planszą przez “pół strony” to Nataniel zauważ, że przez drugie pół chwalę żetony, które to są najlepszymi jakie widziałem w życiu. Inni wydawcy powinni się uczyć od Portalu jak takie coś wykonywać.

    Podsumowując: rozumiem, że gra zrobiła na świecie rewolucję, czy coś tam podobnego, ale jako recenzent myślący obiektywnie i będącym człowiekiem poza konwentowym oceniam to co widzę, i będę to czynił obiektywnie. Owszem – jak przeczytałem tą pomyłkę z Kochanowskim/Rejem to walnąłem głową o ścianę (dosłownie) i jeszcze raz za to najmocniej przepraszam, ale pozostałe zarzuty wobec Strongholda utrzymuję – jedna plansza koślawa (mam nadzieję, że tylko moja), druga brzydka (niestety nie tylko moja), cena stanowczo za wysoka. Tak, wiem, rozumiem – Stronghold, wielki projekt, gra wszechczasów, bronić jak niepodległości… ale nic nie jest doskonałe i może warto czasem jeden czy dwa zarzuty jednak przełknąć, bo to one tworzą prawdziwy i żywy obraz produktu, który pokochaliśmy. Tworzą go o wiele lepiej niż bezgraniczne oddanie, czyż nie?

  9. O wyginającej się planszy już pisałem na forum. Więc wygląda na to, że nie jest to odosobniony przypadek.
    Ogólnie pierwsze wydanie Strongholda rzeczywiście ma sporo wad i cena w porównaniu do tego co otrzymujemy w pudełku jest niestety za wysoka. Do poprawienia na pewno jest instrukcja, pomoce gracza. Mnie osobiście te żetony też się średnio podobają a o tej dodatkowej planszy to już lepiej nie mówić. Wydaje się, że niestety na tej grze ciąży wyraźny syndrom “gry na Essen”.

  10. Mimo ogólnonarodowej histerii wokół Strongholda, moim skromnym zdaniem ocena za wykonanie 3/5 i cenę 2/5 jest (IMHO) właściwa.
    3/5 to nota przeciętna, niezła. Biorąc pod uwagę, że recenzowany egzemplarz miał wspomniane mankamenty, z oceny wynika że poza nimi jest naprawdę nieźle.
    Gra jest droga – polski produkt w cenie sprowadzanych z zachodu ekonomicznych nowości Shipyard albo Factory Manager. Przebija cenowo polską edycję Shoguna, jak i gry Lacerty. Mimo BARDZO pozytywnych wrażeń (recenzenta) z samej rozgrywki, ocena wartości tego, co znajdujemy w pudełku jest IMHO właściwa. Oceniłbym tak samo.

  11. Co do Kochanowskiego, to nie dramatyzowałbym. Ot, głupia pomyłka, każdemu się zdarza. Czasem myśli się “kot” a pisze się “pies” 🙂

  12. Ja też uważam, że wykonanie – w sensie: dopracowanie – Strongholda, pozostawia trochę do życzenia (słaba instrukcja, brak kostki do zaznaczania siły bramy, niedopracowane pomoce gracza). A nie oszukujmy się – 170 zł piechota nie chodzi.Za tę cenę można, i powinno się wymagać.

    ps

    Arkady, pozdrawiam! 😉

  13. kostka do zaznaczenia siły bramy jest – dla niepoznaki jest to ta sama brązowa kostka co zasoby najeźdzcy czy drewniane elementy muru.

    Tych kostek w pudełku (przynajmniej u mnie) jest 22 = 16 zasobów napadziora + 5 murów obrońcy + 1 znacznik bramy

    A jeżeli tak jest to zdecydowanie powinno być o tym w instrukcji.. a nie ma :/

  14. Zgadzam się z przedmówcami. Recenzja rzetelna i momentami zabawna. Mój ulubiony fragment to ten: “Jako że gra jest młoda zapewne nie posiada jeszcze zbyt licznej rzeszy doświadczonych graczy, ale z czasem na pewno pojawią się i tacy, którzy zdobędą Skanję w pierwszej turze – a jest to jak najbardziej możliwe przy pomysłowej taktyce.”
    Ale jak pisał geko, czasem myśli się “kot” a pisze “pies”. Ciekawe o jakiej grze myślał autor pisząc recenzję?

  15. Rafał Cholewa

    Recenzja jest zawsze tekstem subiektywnym, pisanym przez pryzmat odczuć jej Autora. Mamy tutaj pewien konflikt interesów, gdyż Stronghold reprezentuje niejako nasz kraj na arenie międzynarodwej, dlatego też w naszych opiniach przymykamy oczy na pewne bolączki. Sam się na tym łapie, gdyż jak przeczytałem tekst mojego kolegi to również nie spodobał mi się fakt, że pozwolił sobie nawtykać tej, tak wyczekiwanej, produkcji. Jednak po chwili złapałem się na tym ,że ja tak naprawdę “Strongholda” na oczy(na żywo) nie widziałem i nie mam podstaw, żeby się z nim nie zgadzać… Ufam jego ocenie, i popieram tok myślenia, że skoro dostał od Portalu egzemplarz, to recenzuje grę opierając się właśnie na nim(nawet jeżeli byłby to jedyny wadliwy egzemplarz w całym wydaniu). Co do Kochanowskiego – wszyscy jesteśmy ludźmi, popełniamy błędy, raz większe, raz mniejsze. Grunt to umieć się do nich przyznać i starać się ich unikać następnym razem. W związku z powyższym popieram mojego kolegę Arkadego.

    Pozdrawiam!

  16. Zanim padniecie sobie wszyscy w objęcia, to pozwolę sobie jeszcze wrzucić fragment, który też mi się spodobał:
    “(…) dlatego, wczuwając się w klimat rozgrywki, idea obrony twierdzy, która upaść i tak musi dla jakiegoś ulotnego poczucia moralnego triumfu i pamięci
    potomnych, wydaje mi się cokolwiek głupia. Bo czyż nie lepiej (z punktu widzenia świata gry), pozostawić tę twierdzę dla Najeźdźcy i wycofać cenne ludzkie zasoby, by połączyć się z inną, większą armią i dać wrogowi łupnia potem? Czyż nie jest to bardziej logiczne, niż poświęcenie setek
    cennych żołnierzy w bitwie, której i tak nie sposób wygrać? No cóż – taki pomysł mógł powstać tylko w Polsce, co pokazuje że Mickiewicz jest, wbrew rozmaitym pesymistycznym deklaracjom literaturoznawców, bardzo poczytnym autorem i to nie tylko u nas, ale także w świecie Monastyru.”
    Oczywiście. Historia w ogóle nie zna takich “głupich” wyczynów. Po co było się stawiać w ’39? Westerplatte? Banda głupców. Trzeba było jak Czesi zrobić. Wtedy Warszawa miałaby fajne zabytki jak Praga! A tak co?!
    O wywodach nt instrukcji też można wzruszyć tylko ramionami. W czterech językach?! Chyba mam wybrakowany egzemplarz. Wadą jej nie jest zaś to, że nie wyjaśnia w sposób oczywisty, albo nie wyjaśnia w ogóle wielu sytuacji i kwestii związanych z zasadami, tylko, że wersja angielska jest przed polską!?!

  17. A zeby nie czerpac tylko z historii Polski mozna przytoczyc tez przyklad Alamo.

  18. Tak to bywa jak się pisze recenzje w niecały miesiąc od premiery i to jeszcze żeby wyrobić się przed świętami.

  19. Czyżby “syndrom Świąt”? 🙂

  20. Arkady Saulski

    “Historia w ogóle nie zna takich “głupich” wyczynów. Po co było się stawiać w ‘39? Westerplatte? Banda głupców. Trzeba było jak Czesi zrobić. Wtedy Warszawa miałaby fajne zabytki jak Praga! A tak co?!”

    Zgadzam się w stu procentach – mielibyśmy wtedy i zabytki, i być może więcej potomków tych wykształconych młodych artystów, inżynierów, matematyków nauczycieli i wszystkich innych, którzy w tak głupi sposób dali się pozabijać, nie zmieniając de facto nic na szachownicy dziejowej. Swoją drogą robienie sobie jaj z czechów na temat ich pasywnej postawy w XX wieku zdradza bardzo duże braki w polskiej świadomości na temat południowych sąsiadów, którzy to w swojej historii mieli wiele, wiele przykładów niekłamanego heroizmu i to bynajmniej nie w wydaniu “dajmy się pozabijać nic nie wywalczywszy tym sposobem”. Czesi do XVII wieku na europejskiej mapie społeczno – politycznej znajdowali się w równie złym położeniu co Polska w wieku XX. Ich późniejsza pasywność wynika nie z tchórzostwa lecz zmęczenia bratobójczymi walkami doby późnego husytyzmu i rzezi pod Białą Górą, której konsekwencje w postaci śmierci setek czeskich uczonych i elit intelektualnych wszelkiego sortu można tylko porównać do tego po czym my nigdy się nie unieśliśmy – to jest właśnie tego nieszczęsnego powstania w mieście Warszawa. Potrzebowali 300 lat by odbudować tą tkankę społeczną, nie kultywując własnej nieudolności jak to my mamy w zwyczaju. Alamo jest ponownie przykładem takiejż głupoty. Więc tak Panowie – taka jest moja opinia – bronienie czegoś, czego obronić nie sposób jest nie tylko głupotą, ale i zbrodnią wobec żołnierzy którzy oddają w ten sposób życie i ich rodzin. Zastrzegam, że jest to moja opinia, nie pokrywa się więc ona z opinią reszty redakcji Rebel Times.

    Swoją drogą cieszę się, że ktoś to zauważył – już się martwiłem, że wszyscy ominęli fragment mający w zamierzeniu być kontrowersyjny. Niestety – jest to dyskusja na forum historyczne (zapraszam więc na forum Komendant – Naczelnik – Marszałek), nie na komentarze w serwisie o grach tych czy innych. Więcej na temat recenzji wypowiadać się nie zamierzam, ponieważ jest to burza w nocniku, ot i wszystko. Stronghold jest wielki, śmiałem go skrytykować, popełniłem przy tym parę błędów (słusznie zauważono – pośpiech), moja wina, moja wina… kamieniujcie (Trzewik pewnie rzuci pierwszy).

    Aha – ostatnia rzecz – da się wygrać w pierwszej turze, znajomemu się udało, widziałem to. Mój rekord to niestety dopiero druga tura (zmasowany atak trolli na jeden odcinek muru, który obrońca nieopatrznie nie wzmocnił). Ale absolutnie da się to zrobić. Czy to wada? Ja uważam, że nie – dzięki temu gra ma pzur i wymaga czujności już od samego początku.

    PS –
    Ppozdrawiam i Ciebie Odi – miło Cię znów widzieć!

  21. Ja z chęcią posłucham, jak wygrywa się w Strongholda w pierwszej turze, zwłaszcza, że dojście do murów zajmuje co najmniej dwie 😀

  22. No, ale niezaleznie od Twoich pogladow “bezndziejna” obrona nie jest polskim “wymyslem”, tylko dramatem, ktory czasem mial miejsce w roznych miejscach swiata.

  23. Ja z chęcią posłucham jak wygrywa się w Strongholda w pierwszej turze, zważywszy na to, że dojście do murów zajmuje co najmniej dwie 😀

  24. witam

    Alamo nie jest odpowiednim przykładem, ponieważ tam zginęła garstka ludzi. My w “romantycznych” bojach traciliśmy tylu żołnierzy, że o takich “polskich Alamach” nawet nie wspominamy bo byłoby to śmieszne 🙂

    Swoją drogą byli tam też Polacy (a jakże!), a jeden z nich, Napoleon Dembicki, dowodził baterią artylerii obrońców Alamo. Wyemigrowali po upadku Powstania Listopadowego do Stanów i przyłączyli się do powstańców. Oczywiście zginęli. Ich grób znajduje się w klasztorze do tej pory.

  25. Ja nigdy nie lubiłem uogólnień. Historykiem nie jestem, ale opinie, że polska obrona we wrześniu była bez sensu są chyba przesadzone. Zapominacie chyba o takich kwestiach jak opóźnienie i zatrzymanie wojsk Hitlera choćby na kilka dni i liczenie na pomoc aliantów w najbliższym czasie.

  26. Oni nie walczyli po to, żeby byli chwalebnie opisani w kronikach, tylko mieli bardziej altruistyczne cele. Nie zapominajmy o tym i nie odbierajmy im należnej czci.

  27. Przepowiadam już teraz, że w tym wątku padnie 200 komentarzy o II wojnie światowej 😉

  28. Da się wygrać w pierwszej turze za pomocą wieży oblężniczej albo podkopu. Ale tylko w teorii, ponieważ wymagałoby to daleko idącej współpracy obrońcy.

  29. można wejść do twierdzy w pierwszej turze, pod warunkiem, że obrońca zamiast wzmacniać się, będzie klepsydrami próbował grać w pchełki 🙂

  30. Po pierwsze nie wypominam tchórzostwa Czechom, tylko wskazuję, że gdyby Polska poszła w ich ślady, dalej Finlandia itd. to mapa polityczna Europy wyglądałaby inaczej. A nazywanie bohaterstwa i walki o swoją ojczyznę głupotą jest kompromitacją dla tego kto tak twierdzi.
    Tak samo jak kompromitacją jest stwierdzenie, że w Strongholda najeźdźca może wygrać w 1 turze. Po czymś takim mam wątpliwość czy recenzent w ogóle w grę grał czy tylko “widział, jak znajomy grał”. Żenada.

  31. Arkady Saulski

    W żadnym miejsu mojej wypowiedzi nie nazwałem bohaterstwa i walki o swoją ojczyznę głupotą. Kompromitacją jest ślepe zaczadzenie ideologiczne, a nie to, że ktoś stara się wyłamać myślowym schematom, utrwalonym w naszej narodowej mitologii i podręcznikach do historii dla gimnazjum/liceum. Powtarzam – nie napisałem, że walka za ojczyznę to głupota, lecz gdy walka ta oznacza wytracenie wszelkich elit intelektualnych przydatnych po wojnie – cóż – głupotą pozostaje. Rozumiem, że tak pisane są współczesne podręczniki do historii dla gimnazjum, ale prawdziwe bohaterstwo od tego głupiego odróżnia to, iż nie jest ono pustym gestem, lecz ma jakieś znaczenie. Obrona kupki kamieni, której obronić nie sposób, przy pomocy młodych ludzi, którzy w przyszłości mogliby się przydać ojczyźnie jest głupstwem. Mógłbym tu przytoczyć całą masę poważnych opracowań, które warto przeczytać, ale po co – i tak mój interlokutor ich nie przeczyta. Taka jest moja opinie, tak wiem, Twoja jest lepsza, milknę.

    Co do wygrania w pierwszej turze – wiem co widziałem, choć było to przed moimi testami Strongholda, stąd mogę się pomylić, albo znajomy (nie byłem uczestnikiem rozgrywki) coś pomylił w regułach, których wtedy jeszcze nie znałem. Grałem w tę grę około 27 razy, z różnymi ludźmi w dwie, trzy i cztery osoby. Obrońcy wygrali w trakcie ich tylko raz. Rekord stanowi zwycięstwo w drugiej turze, dzięki wieży oblężniczej i trollom. (w grze na trzech graczy).

    Dobra – kończę już i nie wtrącam się. Recenzja widzę mi się udała, wszystko co sobie przy jej pisaniu założyłem, zostało wypełnione, mianowicie:

    – wściekłość, że nie dałem grze we wszystkich kategoriach oceny 6/5 – jest!
    – wywody na temat mojego braku patriotyzmu (gdzie mowa o świecie Monastyru, o ironio!) – jest!
    – dyskusja bez sensu nad jedną uwagą – jest!
    – dobre samopoczucie, że wreszcie ktoś zauważył moją ciężką pracę na łamach pisma – jest!

    Dziękuję więc wszystkim za uwagę, RT na pewno zaliczy dzięki temu więcej ściągnięć i będzie przez jakiś czas na językach. Nie ważne co piszą, ważne żeby nie przekręcali nazwy pisma. Redakcjo – nie dziękuj mi, nie nie – podwyżki nie chcę, no co Wy! A teraz wracam do czegoś co posiadam, mianowicie – do życia. Wam również polecam, a jak ktoś nie ma – no cóż. Zawsze są komentarze na Gamesfanaticu.

  32. Ja chciałbym tylko napisać, że bardzo podoba mi sie zakamuflowany motyw Pnączy na okładce, pod postacią wyrastających z bagna macek.

  33. dominusmaris

    Ja tylko dodam do wątku czeskiego, dwie czeskie opinie. Mam wrażenie, że już je tu kiedyś przytaczałem, ale co tam.
    Są to opinie tzw. elit intelektualnych.
    -W Monachium straciliśmy niepowtarzalną okazję by stać się wielkim narodem.
    -Wśród Czechów jest wielu wybitnych ludzi, ale jako naród jesteśmy do bani.
    Są to możliwie wierne cytaty pisane z pamięci.

    Od siebie dodam że kiedy zrobiło się A, łatwo gloryfikować B, a kiedy zrobiło się B, można znaleźć argumenty za A.

    Czesi powiedzieli kiedyś swoje B. To było w 1618 podczas defenestracji praskiej. W ciągu następnych lat stracili 1/4 populacji w tym większość szlachty. W późniejszym czasie zostali włączeni do cesarskiego krwiobiegu i silnie zgermanizowani. Pod względem mentalnym Czechom jest dziś bliżej do Niemców niż do Polaków. Oni mają teraz autostrady, ale z NAS za to jakie,,kozaki” 🙂

  34. To nie było zabawne panie Arkady, jakby co to posiadam życie ;)

    Pan Arkady Saulski był uprzejmy wygłosić taką oto opinię:

    “A teraz wracam do czegoś co posiadam, mianowicie – do życia. Wam również polecam, a jak ktoś nie ma – no cóż. Zawsze są komentarze na Gamesfanaticu.”

    Czy tylko ja mam wrażenie, że powyższy cytat jest obraźliwy dla zamieszczających tutaj swoje komentarze?

    Cóż, wyszło szydło z worka (niby w Rebelu taka wysoka kultura i szacunek dla klienta ;), chyba czas zmienić sklep na inny…

  35. Do pana z komentarza #34:

    co ma Arkady Saulski – recenzent w REBEL Times, z szacunkiem do klienta w sklepie REBEL? – może od razu cały magazyn powinien być robiony na życzenie klientów 😉

    uśmiałem się 😉

  36. Rebel Times jest podpięty na stronie sklepu Rebel, dodatkowo dzieląc z nim swoją nazwę. Redaktorzy Rebel Times powinni zdawać sobie sprawę z tego, że są ewidentnie kojarzeni ze sklepem. Nic nie zmienia faktu, że wypowiedź Arkadego była zwyczajnie chamska. Szkoda, że się Wookie nie uśmiałeś wcześniej, kiedy w błyskotliwy sposób (w swoim mniemaniu), Saulski ewentualnych przeciwników w dyskusji przezornie wyzwał od no-life’ow.

  37. Skoro jest to temat w którym można sobie obrażać innych to może powiem parę słów na temat Rebel Times.
    Jakiś czas temu przeczytałem gdzieś opinię, że Rebel Times jest lepszy Od Świata Gier Planszowych (którego wówczas jeszcze nie miałem nigdy w rękach). Zniechęciłem się przez to do kupna ŚGP znająć żenująco słaby poziom Rebel Times.

    Na szczęście skusiłem się na 11 nr ŚGP i wiecie co? Jest znakomity!

    Nie wiem, czy słowo “gówno” nie jest zbyt mocne na tych stronach, ale jak ulał pasuje mi ono do opisu Rebel Times.

    To tyle! Teraz wracam do czegoś co posiadam, mianowicie – do życia. Wam również polecam, a jak ktoś nie ma – no cóż. Zawsze są komentarze na Gamesfanaticu.

  38. W sumie to nie pierwsza taka sytuacja: coś się w magazynie nie spodoba, to można sobie poużywać, wyśmiać całą redakcję, podsumować pracę jednym zdaniem. A najlepiej wyłapać jakiś jeden albo dwa błędy na 80 stronach pisma i pastwić się nad nim na całego. Pokazać w komentarzu do newsa, jaki to ja jestem elokwentny i błyskotliwy, a autor recenzji głąb!
    W sumie dawno przyzwyczailiśmy się, że na temat fajnych, udanych recenzji się milczy, a jak trafi się np jakaś wpadka, to się trąbi w niebogłosy. Normalka.

    Gorzej, jak któryś z recenzentów nie wytrzyma i go trochę emocje poniosą. Wtedy święte oburzenie, obraza klientów sklepu i nie wiadomo co jeszcze. Gamesfanatic pod tym względem przerósł wszystkich.
    Bo wymiana zdań/opinii jest możliwa tylko wtedy gdy pluje się w jedną stronę – w stronę magazynu, który totalnie za friko pobieracie sobie co miesiąc, o ile oczywiście Wam ten magazyn odpowiada. Bo przecież nie musi.

  39. Nie przesadzaj.
    Z założenia nie jest to super-obiektywna publikacja, ale rolę, jaką ma spełniać – spełnia. Są tam recenzje (czy raczej…opisy) dla osób, które nie szperają po serwisach planszówkowych czy portalach. Często opisywane są gry mniej znane, o których w żadnym polskim serwisie niczego nie opublikowano.

    REBEL w nazwie czasopisma mówi jasno i wyraźnie, i na na samym początku, że jest powiązanie ze sklepem. Nikt nikogo nie oszukuje.

    Czego tu się czepiać?

  40. @ajfel
    Mój komentarz był dosadny i specjalnie przejaskrawiony. Nie chciałem urazić nikogo z redakcji RT poza Arkadym 😉
    Zastosował paskudną socjotechnikę i należało mu się.
    W sumie czego ja się spodziewałem, po gościu, który ma o sobie taką notkę na stronie Rebela:
    “Arkady Saulski
    Jego fascynacja wszelkimi grami planszowymi i karcianymi zaczęła się we wczesnym dzieciństwie, po pierwszej partii w Wojnę i Chińczyka ze Świętej Pamięci dziadkiem. Później odkrył RPG i od tamtej pory stał się pasjonatem tej formy rozrywki. Jako osobowość reprezentująca skłonności autorytarne zawsze jest Mistrzem Gry. Jego największą pasją pozostaje jednak literatura, ta którą czyta i ta którą sam pisze do szuflady oraz średniowiecze, w historii którego szuka odpowiedzi na palące problemy współczesności. W kwestii poglądów politycznych jest zwolennikiem feudalnej monarchii w duchu średniowiecznym, niełatwo mu więc odnaleźć się w pełnej demokratycznych fanaberii współczesności.”

  41. Fascynacja monarchią feudalną rzuca nowe światło na demokratyczną fanaberię współczesności jaką jest GamesFanatic i jego czytelnicy.

  42. Komantarz o no-life – zenujacy. Rozumiem, ze skoro komentarze na GF to tylko oznaka samotnosci i “braku zycia” nie ma sensu umieszczac tutaj informacji o kolejnych numerach Rebel Times? Bo po co to maja czytac te marudne no-life? Jeszcze nie daj boze skomentuja…

    RT nie czytalem, recenzji tez nie czytalem, ale ostatnia wypowiedzia recenzenta jestem zazenowany.

  43. @Megamaniac – pisząc o komentarzu porównującym ŚGP i Rebel Times pewnie miałeś na myśli ten (na samym dole strony):
    http://www.rebel.pl/product.php/1,1147/16559/Swiat-Gier-Planszowych-9.html

  44. Przepraszam wszystkich urażonych za wypowiedź mojego członka redakcji. Nie mieliśmy zamiaru obrażać żadnego użytkownika GF. To się nie powtórzy.

    Megamaniac przykro mi, że nasze pismo nie przypadło Ci do gustu. Cieszę się jednak, że nie jesteśmy jedynym medium planszówkowym i masz wybór.

    Przykro mi, że jedna nieprzemyślana wypowiedź podkopała zaufanie wielu do sklepu. Pomimo wspólnej nazwy jesteśmy od niego niezależni w kwestii recenzji, doboru tematów itd. Więc akurat sklep nic tutaj nie zawinił.

    Pozdrawiam.

  45. @Ja_n
    Zgadza się, to ten komentarz. 😀 Nie zdawałem sobie sprawy, że jego autorem jest nasz dobry znajomy Arkady, redaktor RT.
    Szkoda słów, nie wypowiadam się już więcej w tym wątku.

  46. Chciałbym również zauważyć, że w momencie napisania komentarza pod magazynem ŚGK na stronie sklepu Rebel, Arkady nie był jeszcze członkiem redakcji.

    Pozdrawiam!

  47. Pech redakcji, sklepów, portali itp. polega często na tym, że na jakimś forum ujawnia swe oblicze najpierw przedstawiciel o raczej słabszych nerwach i średniej asertywności, walnie jakimś żenującym tekstem, a potem taki Sting, czy ktoś analogiczny musi się za niego tłumaczyć. Nie pierwszy raz i pewno nie ostatni. Powinny być jakieś szkolenia, że jak się jest związanym z jakąś instytucją, to robi się siarę już nie tylko sobie i trzeba być troszkę odpowiedzialnym. Ale ja się nie znam, nie mam życia itp.

    A swoją droga tak sobie poczytałem o składzie redakcji RT (kiedyś, nie dzięki Arkademu) i tak myślę, że fajnie by było, żeby poza RPG i fantastyką zainteresowali się trochę bardziej planszówkami, skoro o nich piszą. Gdybym przed zerknięciem do RT najpierw przeczytał opisy redaktorów, to byłbym przekonany, że to jest pismo o czymś zupełnie niezwiązanym z moim hobby.

  48. @MisterC – gdybyś przed przeczytaniem opisu redaktorów najpierw poczytał ich teksty w serwisach, które współtworzyli to może byś wiedział że w takim opisie nie da się zamieścić wszystkiego. O tym, że Ajfel regularnie pisze teksty planszówkowe do jednej z polskich gazet pewnie nie wiesz.

    W całej chęci krytykowania zapomnieliście, że łączy Was wspólne hobby.
    W komentarzach, które tutaj czytam widzę że nie ma w Was odrobiny chęci udzielenia wsparcia ludziom, którzy postanowili coś zrobić. Ilu z Was narzekało kiedyś, że w Polsce nie ma pism o planszówkach? W momencie gdy takie się pojawiły (obojętnie czy to RT, czy ŚGK) zamiast docenić, pomóc wyeliminować błędy – Wy tylko dowalacie takim ludziom. Wychodzi nasza narodowa przypadłość – “Weźmy się i zróbcie. Ale jak Wam nie wyjdzie to Was zgnoimy.” To jest chęć dowartościowania się? Brak umiejętności prowadzenia normalnej dyskusji zamiast pyskówki? Jak zostało to wspomniane – czepiacie się fragmentów lecz dobrych tekstów nie potraficie docenić.

  49. Nieprzemyślane działania/wypowiedzi pracowników “w imieniu firmy” to dzisiaj standard. Po prostu łatwo jest dzisiaj takiego coś nagrać i puścić na YouTuba, albo ktoś skrytykuje ciężką pracę człowieka w internecie, puszczają nerwy i wdaje się on potem w polemikę z krytykującymi na GamesFanatic, jakby życia nie miał.

    Potem oczywiście wkracza rzecznik prasowy firmy, albo jakiś menadżer i tłumaczy się, że pracownikowi odbiło i to nie jest oficjalne stanowisko firmy. Wszystkich przeprasza i obiecuje poprawę :).

    Najlepsza taka akcja była ostatnio przy windykacji EuroBanku, ale przykładów jest mnóstwo. Takie życie, taka rzeczywistość.

  50. @Ghost – Oczywiście, że nie wiem, bo tego nie ma w opisie. Może nie da się w nim zmieścić wszystkiego, ale dla tego trzeba coś wybrać i warto, żeby wybrać to, co jest związane z tematyką, a nie wszystko naokoło. Kiedyś te opisy przeczytałem i doszedłem do wniosku, że to pismo nie dla mnie. I ponieważ sytuacja miała miejsce, to jest fakt, z którym nie ma co dyskutować. Jeżeli redaktorzy interesują się planszówkami i mają doświadczenie w recenzowaniu ich, to po co to ukrywać, napisać zamiast jakichś tam F, czy WW, bo to ważne pozycje ale w życiu młodego pisarza.

    No i trudno oczekiwać, żeby się planszówkowicze cieszyli jak dzieci z każdej recenzji, tylko dlatego, że jesteśmy wielka rodziną i łączy nas jedno hobby. Nie zgadzam się zupełnie z recenzentem, uważam, że popełnia błędy w ocenie, ale siedzę cicho bo ważne że w ogóle pisze? Gdzie tak niby na świecie jest?
    A poza tym jak mam do czynienia z liczącą się instytucją, to nawet jak wykażę całą listę uchybień, to dostaję odpowiedź, że wszystko zostanie rozpatrzone, bo opinie są dla nich ważne itp. itd. i nawet jeżeli wyciepią mój list do kosza, to będę ich miło wspominał. A jak bym dostał odpowiedź, że jestem no-lifem? To się PR nazywa.

  51. @MisterC – Nie mówię o siedzeniu cichu. Mówię o konstruktywnej krytyce. Istnieje różnica między krytykanctwem a krytyką. Krytyka rozwija i pomaga wyeliminować błędy, krytykanctwo już nie. Nie mówię, że każdy z wypowiadających się źle o RT uprawia krytykanctwo. Widzę jednak, że to duża część. Dobry krytyk potrafiłby wytknąć błędy i pochwalić plusy całego pisma. Tutaj zaś widzę czepianie się szczegółów [u]jednego[/u] artykułu i nie fortunnej wypowiedzi [u]jednego[/u] autora.

  52. Z tego co czytam to krytyka była jak najbardziej konstruktywna do póki Arkady nie wyskoczył z sarkazmem i dziecinnymi tekstami o braku życia komentujących na GamesFanatic.

  53. Pozwolę sobie zacytować klasykę:

    “Każdy może, prawda, krytykować, a mam wrażenie, że dopuszczanie do krytyki to nikomu tak… nie podoba się, wiec dlatego z punktu mając na uwadze, że ewentualna krytyka może być, tak musimy zrobić, żeby tej krytyki nie było – tylko aplauz i zaakceptowanie tych naszych, prawda, punktów które stworzymy…”

  54. “Krytyk i eunuch z jednej są parafii – obaj wiedzą JAK – żaden nie potrafi”

  55. Jeżeli chodzi o samą cenę gry, to może 169,- to nie jest mało, ale jak ktoś dobrze poszuka to w innych sklepach można dostać tą samą grę za 129,- zł. Czyli o 40 zł(!) taniej. Jeżeli Rebel daje wysoką cenę, a potem jeszcze niską ocenę za to, to że jest drogo… to coś tu jest nie tak.

  56. @54 – widzę że cała redakcja RT czuje potrzebę wypowiedzenia się w komentarzach pod tym wątkiem. Ciekawe kogo jeszcze zobaczymy i w jaki sposób zabłyśnie.

  57. Czytając różne komentarze, czasami odnoszę wrażenie, że w polskim środowisku planszówkowym wiele jest jakichś konfliktów, pretensji, “przepychanek” itp. Nie wiem, może się mylę, ale tak to z boku wygląda.

  58. No ba! Po pierwsze lepiej mieć sztamę z Wisłą. Jak masz Szczecińskie tablice, to lepiej zasłoń, bo Ci lakier porysują. GieKaeS i Górnik też trzymają razem i chyba mają kosę ze Śląskiem.

    A tak na serio, to sporadycznie trafia się jeden bardziej awanturniczy osobnik (redaktor z RT, wydawca z Mark6) i wtedy jest wesoło 🙂

  59. Sympatyczne uogólnienie MisterC – obserwując sytuację z boku widziałem tu niejednego awanturnika…

  60. MisterC, chciałbym przyznać Ci rację, ale kłótnie, ostre i bardzo nieprzyjemne uwagi wcale nie tak sporadycznie tutaj się pojawiają. Wiem, że nie trzeba cały czas się poklepywać po plecach, bo byłoby najzwyczajniej w świecie nudno, ale czasami naprawdę wydaje mi się, że nie są to tylko zwykłe różnice zdań. Ale może jestem przewrażliwiony:)

  61. Ja_n redakcja RT nie jest pracownikami sklepu Rebel.pl. Nie mamy zatem wpływu na wysokość cen, my tylko oceniamy je z punktu widzenia potencjalnego nabywcy.

    Wypowiedź Anonima nie jest wypowiedzią żadnego z członków redakcji. Mamy na tyle odwagi, że piszemy pod własnymi nickami.

    Pozdrawiam!

  62. Przepraszam, pierwsza część posta powyżej odnosi się oczywiście do wypowiedzi Kristoffa.

  63. @Sting – myślę że się mylisz również w drugiej części swojej wypowiedzi. Zakładam że dlatego że zostałeś okłamany przez swoich kolegów, których pewnie zapytałeś czy to napisali. Oczywiście poza adresem IP nie mam innych dowodów, jednak jestem przekonany że wiem kto napisał te słowa.

  64. Oczywiście miałem na myśli “przez swojego kolegę” a nie “kolegów”. Tego konkretnego, który pisał komentarz 54.

  65. Ja_n jeśli podasz przekonywujące dowody, to oczywiście wyciągnę konsekwencję.

    Mój mail to: tomaszchmielik@poczta.fm

    Pozdrawiam!

  66. dominusmaris

    Niech rozsądzi nas Kapustka…

    Trochę poniewczasie, ale byłem nieobecny.
    Myślę,że było tu dużo niepotrzebnych emocji.

    Ani gra,ani recenzent,ani komentujący recenzję nie byli tacy źli…z perspektywy odpowiedniego czasu oczywiście.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

szesnaście + piętnaście =