Home / News / Mój zawód to praca nad Dominionem…

Mój zawód to praca nad Dominionem…

VaccarinoChyba każdy polski twórca gier planszowych chciałby mieć możliwość powiedzieć, że jego praca zawodowa to tylko i wyłącznie rozwijanie swojej gry. Natomiast tak właśnie mówi Donald X. Vaccarino, z którym serwis Spielen geht immer przeprowadził wywiad w czasie targów w Essen. Dowiemy się z niego m.in. jak kształtowały się zainteresowania grami autora Dominiona, skąd czerpał inspiracje, co oznacza dla niego wygranie Spiel des Jahres czy dlaczego uwielbia grać w gry Reinera Knizii. Cały wywiad dostępny jest w języku angielskim.


 

Facebook Comments

13 komentarzy

  1. dominusmaris

    Czy ktoś zna sprzedany nakład dominiona?

    Trochę to dziwne że gość żyje z JEDNEJ gry.
    Biorąc pod uwagę nie takie znowu rozbudowane zasady tej gry powiedziałbym nawet, że to nieprzyzwoite;)

  2. No, no niezły wywiad. Gość sprawia sympatyczne wrażenie.

  3. dominus -> zasady proste, ale jedna nieprzemyślana karta może zburzyć balans rozgrywki. Więc pewnie i testowania jest sporo…

  4. Jest to najgrsza rzecz pod słońcem babrać się wiecznie w jednym tytule, bez prawa różnorodności, to mniej więcej tak, jak Zbigniew Wodecki jedzie dać koncert i chce zagrać jakieś utwory, a sala krzyczy: “Pszczółka Maja, pszczółka Maja, pszczółka Maja” i chcą, by śpiewał tylko to co oni znają i lubią, a nie coś nowego. Każdy autor (artysta) uwielbia poszukiwanie, nowe drogi, nowe wyzwania. Zamknięcie w kierat i produkowanie kolejnych wersji tego samego to katorga.

  5. Muszę przyznać, żę kiedy już opadł szum wokół Dominiona pozwoliłam sobie wreszcie na spróbowanie. I naprawdę mi sie spodobało! Zasady proste jak budowa cepa, ale jest w tym przekładaniu kart niesamowity urok. Chyba trzeba będzie kupić… No i karty 100x ładniejsze niż w Dixicie 😉

  6. @Veridiana: CO? O_o dominion ładniejszy od dixita? Ehh gusta

  7. O matko – padne. Niektóre karty w Dominion są nawet w miarę ładne (choć sztampowe), ale niektóre to takie potworki, że oko bieleje. A porównywanie ich do wybitnych, bajkowych i klimatycznych rysunków z Dixita to bluźnierstwo! 🙂

  8. No cóż… znam Veridianę dłużej i wiem że kompletnie nie zna się na grafikach 😀

  9. @trzewik – rozumiem, że Twój komentarz dotyczy także Michała Oracza? Rykoszetem dowaliłeś też własnemu wydawnictwu, piękne. 😉

  10. A kiedy recenzja Seaside na Gamesfanatic. W ogóle jakoś mało informacji/relacji/recenzji z essen i gier na nim ujawnionych na gf. Co jest?
    Trzewik -> czyżby przemawiała przez ciebie “nutka” zazdrości ;P ?

  11. Tak, tak, dowaliłem Moraczowi (nie wiem niby jak, ale OK) i tak, tak, przemawia przeze mnie ZAZDROŚŚŚŚŚĆĆ 🙂

    [Ech, bierz człowieku udział w dyskusji w internecie, to w mig dowiesz się, żeś jest cymbał, matoł i jeszcze masz nieczyste intencje. Fenomen internetu.]

  12. Mateusz: we wszystkie te przywiezione gry trzeba jeszcze zagrać 😉 Ja do tej pory dałem radę zagrać tylko w Last Train to Wensleydale 😛

    Relacji z Essen wiele być nie może bo z redakcji był tylko Pancho i Mst. Był odcinek Planszostacji opublikowany cztery dni po powrocie z Essen z dużą ilością omówionych tytułów. Kilka rzutów okiem już się pojawiło.

    Niestety musimy jeszcze chodzić do pracy i szybciej się naprawdę nie da (a często w graniu przeszkadzają jeszcze wydarzenia losowe)

  13. Potwierdzam, karty w Dixicie to nie jest Bog wie co…Zdecydowana wiekszosc bardzo pomyslowa, wiele dobrych graficznie… ale reszta… raczej nie powala na kolana ani pieczolowitoscia ani warsztatem.
    (Nie dorownuja do piet chocby paru polskim wybitnym ilustratorom dzieciecym)

    A co do komentarza Trzewika (i Draco) – czy tutaj w ogole mozna mowic o jakimkolwiek dowaleniu (celowym lub przypadkowym)? Raczej o wyrazonym wspolczuciu 😉 Bo nie zawsze to co jest pozadane przez graczy daje taka sama satysfakcje autorowi…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

2 × trzy =