Home / Aktualności / Boże Igrzysko – prezentacja rodów

Boże Igrzysko – prezentacja rodów

godsplaygroundPhalanx Games Polska opublikował Prezentacje Rodów Magnackich związanych z grą Boże Igrzysko. Znajdziemy w niej opis występujących w grze familii. Każdy ród rozpoznawalny jest za pomocą tarczy herbowej, która występować będzie na elementach i planszy gry. Sympatyczny materiał, ale Panowie Bracia z Phalanx Games Polska – przesadziliście z czcionką! Rozumiem, klimat i te sprawy, ale ważniejszy jest chyba komfort czytania i szacunek dla graczy. Wzrok można stracić przy tej lekturze.

[Phalanx Games Polska]

 

Facebook Comments

34 komentarze

  1. MichalStajszczak

    @Pancho> Rzeczywiście próbowałeś przeczytać w tej postaci, jak na stronie Phalanx Polska? Nie lepiej było skopiować tekst do jakiegoś edytora czy nawet windowsowego Notatnika?

  2. Avatar

    hehe.. przeczytałem tytul newsa, odrazu kliknalem w link do dokumentu.. i aaaa… wrocilem szybko napisac komenatarz, ze tego sie czytac nie da! a tu o prosze i w artykule, i w 1 komentarzu juz sie chlopaki zbijaja:] ehhh.. nie nie bede kopiowal do notatnika, nie przeczytam.. oby tylko instrukcji tak nie wydali 😀

  3. Avatar

    Czcionka zmieniona na dostępniejszą. 🙂

  4. Avatar

    oj oj nie tedy droga.. jesli chcesz utrzymac klimat starych liter i 100 czytelnosci proponuję Nagłówki zostawić w tej lub poprzednij czcionce ale trochę większe ale główny tekst lepiej dać w Poor Richard albo w Gothic.

  5. Avatar

    Aaa ooo moje oczyw pomocy! aaa niech ktoś zamknie okienko z tym PDFem… dziękuję.

    Jako osoba zawodowo zajmująca się psuciem sobie oczu przy składzie tekstu, proponuję poszukać inspiracji w antykwariacie albo np. poszukać stylizowanych na epokę (załóżmy, 17-18 wiek) krojów pisma w wyspecjalizowanych serwisach zajmujących się krojami pisma. Polecam myfonts.com (np. http://new.myfonts.com/search/17th+century/fonts/)

    I czcionki to rzeczywiście były używane w XVII wieku, ale nazwa ta określa metalowe słupki, z których drukarz układał tekst. Kształty liter fachowo nazywają się krojem pisma — niestety, polska terminologia komputerowa została opracowana przez laików, dlatego wszyscy mylnie mówią “Czcionki”. Nie są to też fonty, bo te ostatnie to wyłącznie pliki komputerowe z opisem (obrysami) znaków.

  6. Avatar

    @Michał

    Ano próbowałem przeczytać 🙂

    @stalker

    Byłem pewien, że się odniesiesz do wyrazu ‘czcionka’ i wręcz specjalnie nie zastąpiłem go “krojem pisma” (pamiętam Twoją dyskusje swego czasu na gry-planszowe.pl). 99,9999% ludzi używa tego wyrazu w takim, a nie innym znaczeniu, rozumie co się pod tym wyrazem kryje, tak się przyjęło i już. Można toczyć boje o jego prawidłowe znacznie, etymologie, ale moim zdaniem jest to zupełnie bezcelowe. A skoro znowu pojawia się rozmowa o poprawnej polszczyźnie, to przedstawię poniżej swój pogląd, aby później nie było zdziwień, że pewne kwestie w komentarzach do tekstów ignoruje.

    Jestem zwolennikiem używania języka jako narzędzia do wygodnego komunikowania się, bogatego w słownictwo, nie bojącego się obcych, ale komfortowych zapożyczeń. Język jest żywym bytem, który ciągle się zmienia i rozbudowuje. Wiem, że bardzo wiele osób tego nie rozumie i będzie z upartością maniaka walczyła o utrzymanie go w pewnych ramach (co zresztą z góry skazane jest na porażkę). To nie ja i inne osoby będą musiały zaprzestać używania słów hype, czcionka i wielu innych, ale w końcu to nudni puryści będą musieli zaakceptować, że język się zmienia. Zawsze tak było i zawsze tak będzie.

  7. Avatar

    Stalker, dzięki za linka i za uwagi. 🙂

  8. Avatar

    To ja dodam tylko od siebie – na dużym powiększeniu miałem problemy z przeczytaniem tego tekstu.

  9. Avatar

    @Pancho:

    Panie Profesorze!

    Ja nie jestem autorem tekstu. Ja jestem komentatorem. Bywa, że zgłaszam kontrowersyjne uwagi i doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że wywołują one małe flame.

    Flame to co gorsza słowo niepolskie. Ale język jest żywy, ewoluuje, co nie zmienia faktu, że czasem importujemy słowa, gdy nie mamy lepszych własnych. Drażni mnie jednak, gdy jeden głupi błąd przez głupie zasady korporacyjne rozplenia się po świecie jak zaraza i nie omieszkam okazji, by zapalić kaganek oświaty, szczególnie, gdy może się on przydać aspirującym autorm na przyszłość. To prawidłowa terminologia nie umarła, tylko mało kto jej używa — nic zatem nie stoi na przeszkodzi, by przy lada okazji ją trochę przypomnieć, by zupełnie nie zanikła. Skoro język jest żywy, dodajmy życia temu, co ma sens 🙂

    Natomiast w ogóle to nie jest miejsce na dyskusje językoznawcze i wyliczanie błędów popełnionych podczas tłumaczenia i lokalizacji systemu Windows.

    Pozdrawiam!

  10. Avatar

    “Jestem zwolennikiem używania języka jako narzędzia do wygodnego komunikowania się, bogatego w słownictwo, nie bojącego się obcych, ale komfortowych zapożyczeń. Język jest żywym bytem, który ciągle się zmienia i rozbudowuje. Wiem, że bardzo wiele osób tego nie rozumie i będzie z upartością maniaka walczyła o utrzymanie go w pewnych ramach (co zresztą z góry skazane jest na porażkę). To nie ja i inne osoby będą musiały zaprzestać używania słów hype, czcionka i wielu innych, ale w końcu to nudni puryści będą musieli zaakceptować, że język się zmienia. Zawsze tak było i zawsze tak będzie.”

    W zasadzie w większości się zgadzam. Absolutnie nie jestem żadnym purystą językowym (sam używam obcych słówek i się nimi bawię) i zwolennikiem używania ciągle tego samego, archaicznego języka i bronienia się przed każdym nowym słowem rękami i nogami. Ale, nie oznacza to, że mamy bezmyślnie kopiować obce wyrazy i używać ich bezmyślnie, albo wręcz celowo, bo to modnie brzmi.
    Wyobraźcie sobie wydanie serwisu informacyjnego w telewizji, w którym mówią, że na ekrany kin wchodzi właśnie nowy film Mela Gibsona i że wokół filmu od kilu tygodni wytworzył się gigantyczny hype. Ja bym był zdziwiony i stwierdziłbym, że zapomnieli polskiego. Tak samo zareagowałem, jak zobaczyłem “gigantyczny ładunek hype’u” w ŚGP.
    Ciekawostka – jak przeglądałem stare recenzje gier na gry-planszowe.pl, to o dłużyznach i przestojach w grze (czekanie na swoją kolejkę) pisano po polsku. Potem, gdzieś ktoś kiedyś zobaczył i rzucił słówko “downtime” i od tej pory okazało się, że nie da się tego powiedzieć po polsku i trzeba pisać, że jest downtime.
    Rej kiedyś napisał, że Polacy nie gęsi i swój język mają i chyba warto czasem o tym pamiętać.
    Co wcale nie kłóci się z rozwojem języka i wciąganiem do niego nowych słów.
    Jako redaktorzy GF, Planszostacji, czy ŚGP powinniście o tym pamiętać i starać się używać polskiego, tam gdzie to możliwe. Traktuję Was jako profesjonalistów i stąd moje podejście i oczekiwania. Może za wysokie, nie wiem.
    Oczywiście robicie jak chcecie i sami decydujecie, czy ładunek hype’u jest słuszniejszy, czy nie ;-p

  11. Avatar

    Tylko nie kolejna nudna dyskusja jezykowa!

    P.S. Rej pisal “Polacy nie gesi, iz swoj jezyk maja”. Gesi jako przymiotnik (jaki), a nie mianownik (ze niby nie sa ptakami).

  12. Avatar

    Dzień dobry, to ja, mały i obślizgły purysta językowy, kłaniam się. 😉

    Wyobraź sobie Profesorze Pancho, że zostajesz zaproszony do radia i masz zachęcić do współczesnych planszówek, co powiesz:
    a) Wydawcy często robią hajp wokół swoich produktów. Dobrze, jeśli gra jest regywalna i bez dałntajmu.
    b) Wydawcy często wywołują szum wokół swoich dzieł. Dobrze, jeśli w grze nie ma przestojów i gracze chętnie grają w nią wielokrotnie.

    Francuzi żyją bez komputera, Czesi bez teatru a Islandczycy bez radia. My możemy przeżyć bez hajpu (bo mamy szum) i dałntajmu (bo mamy przestój).

    @stalker – zamiast wywoływać flejma można dorzucić drwa do ognia, co niniejszym czynię. 🙂

  13. Avatar

    Słowa flejm użyłem akurat specjalnie, ale faktem jest, że mogłem poprzestać na oliwie 🙂

  14. Avatar

    Pancho, jeszcze jedna rzecz. Jeśli słówko staje się powszechnie używane w społeczeństwie i nie ma dla niego dobrego odpowiednika, to rozumiem że się przyjmuje. Przykład – weekend. Hype jest przecież zjawiskiem powszechnym, występuje przy filmach, książkach, płytach CD, grach komputerowych itd. W takim razie dlaczego w radio, gazecie, telewizji, jakoś nigdy nie słyszałem tego słowa, tylko wiele innych polskich? Zadaj sobie pytanie, czy używacie hype, bo nie da się wyrazić zjawiska po polsku, czy może dlatego, że brzmi bardziej światowo? Jeśli to drugie, to od dzisiaj proponuję, żebyśmy plejali bordgejmy, bo to robią ludzie na całym świecie ;-p Granie w planszówki – jak to zaściankowo brzmi 😉

  15. Avatar

    Geko – to nie wiedzales, ze my wszystko robimy/piszemy/nagrywamy, zeby bylo bardziej swiatowo?

    Jezykowe komando znowu atakuje. I jest ciagle najnudniejsze na swiecie :).

  16. Avatar

    Geko, błagam!!! Obejrzyj trochę programów mlodzieżowych (i nie mówię tu o jakichs hardcorach typu programy dla skaterów czy dj-ów) i zobacz jak się zmienia język! To co piszesz o filmie z Gibsonem i uzyciu słówka hype i że by cie to zaskoczyło, to jest absolutnie jedno wielkie… NIC…. w porównaniu z tym co dzieje się w programach dla młodszych widzów. A słownictwo młodych jest zawsze prekursorem zmian w języku. Jest ono najbardziej żywe, giętkie, podatne na zmianę i później przenika (w części) do języka oficjalnego. Tak więc oburzanie się na hajp czy downtime jest śmieszne, jeśli się spojrzy szerzej i zobaczy do jakiego stopnia zmienia się obecnie język ludzi młodych. Niedługo użycie słowa ‘downtime’ będzie świadczyło o tym, że jesteś dinozaurem 😛
    Nie mydlmy tu oczu, że ten czy tamten nie zrouzmie tego słowa teraz albo, że może słowo to nigdy nie wejdzie do obiegu. Skoro wchodzą takie koszamrki jak ‘pi-ar’ albo ‘pi-arowski zabieg’ (i autor tego w ogóle nie przejmuje się czy ktoś to rozumie czy nie), to może wejść wszytko.

    Draco, a Francuzi już sami się śmieją z puryzmu językowego, który narzuciły im poprzednie pokolenia – że ktoś im każe mówić ‘ordinatuer’ czy ‘baladeur’ – jak się tak powołujesz na Francję, to propaguj ‘obliczacz’ (no co? WYGODNE polskie słowo) albo ‘maszyna obliczeniowa’ zamiast ‘komputer’ albo ‘chodzony’ (WYGODNE polskie słowo) zamiast ‘walkman’ (a co to w ogóle jest? jakiś człowiek, który spaceruje? bez sensu). Droga wolna.

    Przestój to może być w fabryce (proponuję zajrzenie do słownika czy oznacza też namysł nad jakąś czynnością) a hype – próbowałem znaleźć polski odpowiednik na forum. NIKT nie zaproponował nic lepszego.
    Gorączka, szum – nie oddaje w pełni sensu.

  17. Avatar

    Jax, pytanie, czy GF to fajny gejmsajt dla młodych peopli, czy poważne wydawnictwo internetowe. Jeśli to pierwsze, to porzućmy te planszówki, bo nie oddają dobrze zjawiska. Od dziś są bordgejmy. Planszówki – wiele hałasu o nic; tfu, chciałem powiedzieć: nieuzasadniony hajp ;-p Czytaj: zero fanu, bordom i dizaster. Fpisujcie citisy, które popierajom ;-p

  18. Avatar

    Geko,
    Dla mnie GF to fajny gejmsajt dla młodych (i starych) peopli a nie ‘poważne wydawnictwo internetowe’.
    Niejeden już redaktor pisał, że to BLOG w odpowiedzi na zarzuty czemu tu czasem takie luźne i nieformalne teksty. I zgadzam się z tym w 100%.

  19. Avatar

    powyżej wpisało się oczywiście city Warszawka

  20. Avatar

    Rajt, frend. A skąd klikasz i jaki masz nik?

    Jax, dwie sprawy:

    1) Definicja wg słownika Cambridge:

    downtime noun
    /ˈdaʊn.taɪm/ n [U]
    •the time during which a machine, especially a computer, is not working or is not able to be used
    •informal time when your relax and do not do very much

    Znajdź mi, gdzie tu jest napisane o jakimś czasie do namysłu? Idąc Twoim tokiem rozumowania, to słowo nie ma prawa bytu przy bordgejmach.

    2)Polski odpowiednik “hype” to “hiperbola”.

    I tyle w tym temacie.

  21. Avatar

    to byłem ja, maj frend

    A Cambridge jest skostniały i nie nadąża za życiem – spytaj Angoli na bgg 😉

  22. Avatar

    aha: heks – sugestia (polskiego słownika): keks

    tak to słowniki nadążają…

  23. Avatar

    Jax, swoje napisałem, nie widzę dalszego sensu ciągnąć dyskusji, skoro wychodzisz z założenia, że angielskie słówko brzmi zawsze pięć razy lepiej, niż polskie. Przestój jest fe, downtime jest fajny. Ja się dobrze bawię, tym masz fan. Well, niech tak będzie, ziom. 🙂

  24. Avatar

    Tak, tak, nie ma co ciągnąć.

    Tym niemniej lekko archaicznie na Polibudzie (czyli często wśród ‘starszych’ 😉 graczy) by zabrzmiało gdyby ktoś wstał i powiedział po rozgrywce ‘dobrze się bawiłem’. Nie mówię, że źle, niedopuszczalnie kompromitująco i w ogóle. Ale tak…. lekko leciuteńko by to myszką trąciło 😉
    Tak samo – gdyby po rozgrywce ktoś mówił: ‘tak, sympatyczna gra, tylko te przestoje…’. Nie wiedziałbym o co chodzi – jakie przestoje? że gracze długo myślą? czy może turlanie w kubeczku kostek długo im zajmowało? a może jakiś pracochłonny setup jest między turami gry? albo jakieś pracochłonne wyliczenia dla wszystkich trzeba regularnie przeprowadzać?
    serio, bym nie wiedział. A język musi byc komunikatywny. I dlatego wolę żeby ktoś rzucił jedno słowo: ‘downtime!’ i wszystko jasne, nie muszę się dopytywać, doszukiwać znaczenia, domyślać. W zaoszczędzonym czasie mogę jeszcze zagrać w jakąś szybką grę 😉

  25. Avatar

    Ta dyskusja jest “so whatever” ;).

  26. Avatar

    rany, to wylogowywanie…

    (oj , jakie niepolskie słowo 😛 chyba powinienem uzyć ‘wymeldowywanie’; w niejednym systemie informatycznym widziałem przycisk ‘Melduj’ zamiast ‘Loguj’ ależ to było polskie :DDDDDD )

  27. Avatar

    takie tłumaczenia robione są przez kretynów, którzy dostają teksty na ‘kartce’ bez kontekstu w systemie. Jak ktoś ma Office’a 2007 niech stworzy sobie listę numeryczną i kliknie prawym klawiszem na dowolną cyferkę – zobaczy magiczne “Zacznij ponownie od godziny 1” co ma oznaczać “Zacznij numerowanie ponownie od 1”. Życie 😉

  28. Avatar

    Anominie, Twój przykład z downtimem świadczy o przylgnięciu pewnych słów do zjawisk i ich skrótowości, a nie do komunikatywności danego słowa. Jakbyś powiedział angielskim robotnikom, że nie lubisz w grach downtimemu, to też by się zastanawiali “ale w tych grach są jakieś maszyny, co mają downtime”? :-p Oba słowa mają takie samo znaczenie. Tylko downtime został od pewnego momentu rozumiany również i skrótowo, jako “downtime between moves of players”. Podejrzewam, że przeciętny Anglik na hasło “downtime” nie myśli o przestojach pomiędzy ruchami graczy przy grze w planszówki, a o przestoju maszyny właśnie. Analogicznie możemy przyjąć, że mówimy “przestój”, a myślimy “przestój, czas nic nierobienia (bo nie ma nad czym myśleć) między ruchem jednego gracza a drugiego”.
    Założę się, że jakbyśmy dzisiaj rzucili hasło, że dobre wykonanie gry to np. “good-looking”, to za pół roku wszyscy planszówkowicze mówiliby, że gra ma wysokie “good-looking”. Co nie znaczy, że jakbyś zapytał kogoś na ulicy, z czym mu się kojarzy “good-looking”, to by Ci odpowiedział “z dobrym wyglądem planszówki”. Stąd, moim zdaniem, cała argumentacja, że słówko angielskie jest lepsze od polskiego jest mocno naciągana.

  29. Avatar

    o rany to ja byłem, przecież napisałem że mnie wylogowało 😀

    na Polibudzie będę ci siedział na karku i sprawdzał jak zasady stosujesz w praktyce 😉 uważaj 😉

  30. Avatar

    Nie boisz się, że będę trącić myszką? Zresztą, może specjalnie przyniosę taką komputerową i będę nią trącić ;-p

  31. Avatar

    Och chłopaki – widzę, że się przygotowujecie na jakąś wyjątkowo nudną grę, więc zawczasu podnosicie poziom adrenaliny 🙂
    Absolutnie nie “siadajcie” do Pitchcara, bo latające bolidy będą konkurować z Duel in the Dark

    😉

  32. Avatar

    tak geko, przynieś myszkę i trącaj, oczywiście zaprosimy też kapustkę jako świadka i poczekamy na jego felieton 🙂

  33. Avatar

    Komentarz Pancha inaczej:
    Jestem zwolennikiem używania ciała jako narzędzia do wygodnego komunikowania się, bogatego w gesty, nie bojącego się obcych, ale komfortowych zapożyczeń. Język ciała jest żywym bytem, który ciągle się zmienia i rozbudowuje. Wiem, że bardzo wiele osób tego nie rozumie i będzie z upartością maniaka walczyła o utrzymanie go w pewnych ramach (co zresztą z góry skazane jest na porażkę). To nie ja i inne osoby będą musiały zaprzestać bekania przy stole, pierdzenia w towarzystwie i wielu innych, ale w końcu to nudni ludzie, przesadnie dbający o kulturę, będą musieli zaakceptować, że język wyrażania siebie się zmienia. Zawsze tak było i zawsze tak będzie. 🙂

    Wrzucając swoje dwa grosze do dyskusji. Mam podejście zbliżone do Pancha. Język służy do komunikacji, a nie do zaznaczania na siłę jakiejś swojej odrębności w globalnym świecie razem z kolorowym proporczykiem i piosenką do przyśpiewki.
    Język polski, tak jak setki innych języków, nie nadąża nad zmianami i rozwojem angielskiego. W sieci pewnie ponad 90% informacji jest po angielsku. Nie da się uniknąć zapożyczeń. Jeżeli komuś idzie coraz ciężej ich używanie (w tym mi) oznacza to ni mniej ni więcej, że staje się stary i staromodny. Taka kolej rzeczy :). W końcu nasze dzieci uczą się już angielskiego w przedszkolu. Moja córeczka (3 lata) ogląda z nami seriale angielskie z napisami, a jak usłyszy fajną angielską piosenkę to stara się jej nauczyć na pamięć. Często sam się łapię na tym, że znam świetne określenie tego co chcę powiedzieć po angielsku, a po polsku bym musiał klecić całe zdania by to wyrazić. To samo jest w grach planszowych.

    Moim zdaniem:
    Hype – kretyńskie zapożyczenie, które nie ma lepszego odpowiednika w języku polskim. Co zrobić.
    Downtime – AKTUALNIE sztuczne, na siłę, takie do lansowania się, że jest się profesjonalnym bordgejmerem jak to mówi geko :). Przestój świetnie oddaje istotę problemu.
    Replayabilibiblity – trudno znaleźć odpowiednie, niesztuczne słowo w języku polskim, które to samo znaczy. Z drugiej strony chętnie USŁYSZĘ jak wszyscy używają tego słowa, a nie je tylko piszą na forum posiłkując się słownikiem ;).

    Ja tam żadnych wojen o język toczyć nie będę i jak ta głupiutka owieczka będę używał zwrotów, które są używane przez większość :).

  34. Avatar

    Kurde… choroba Jax`a jest zaraźliwa… To wyżej to pisałem ja, konev.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

seventeen − three =