Home / News / Naukowo?

Naukowo?

nauki_1W ubiegłym roku, zrządzenie losu w osobach Beaty i Krzyśka z Brzegu rzuciło klub Koloseum w progi Instytutu Matematyki Uniwersytetu Wrocławskiego. Grono wrocławskich planszomaniaków, dzięki uprzejmości Instytutu, a konkretnie przyjaźnie usposobionej do ciekawych inicjatyw p. Małgorzaty Mikołajczyk, znalazło tam zarówno miejsce na cotygodniowe spotkania, jak i lokum dla Festiwalu Gier Planszowych „Gratislavia”.

Współpraca układała się bardzo harmonijnie, przez co należy rozumieć, że Instytut szedł klubowi na rękę we wszelkich jego pomysłach. Po roku takiej współpracy przyszedł moment rewanżu – klub został poproszony, żeby w ramach XII Dolnośląskiego Festiwalu Nauki poprowadzić warsztaty pt. „Świat gier logicznych i strategicznych”. Dolnośląski Festiwal Nauki to duża, cykliczna impreza, organizowana wspólnie przez wszystkie wrocławskie uczelnie, mająca na celu spopularyzowanie różnych dziedzin naukowych, prezentację ich szerokiemu gronu odbiorców, w tym głównie młodzieży.

Nie można było odmówić takiej prośbie, choć pobieżne przyjrzenie się planom warsztatów mogło potencjalnych organizatorów przyprawić o palpitacje serca. Plan przewidywał, żeby w ciągu trzech dni zapoznać z nowoczesnymi planszówkami ok. 2000 dolnośląskich uczniów ze szkół wszystkich szczebli – od podstawówki do liceum. Podjęliśmy to wyzwanie z drżącym sercem, bo jak wiadomo, największe ogólnopolskie konwenty przyjmują w ciągu dwóch dni nieco ponad 400 osób. Ale cóż, po pierwsze sprawa honorowa, po drugie – czy jest lepszy sposób, żeby rozpropagować planszówki i pokazać młodzieży, że istnieje coś poza chińczykiem, monopoly i w najlepszym razie scrabble’ami?

Trochę zgryzoty przysporzył nam brak wystarczającej liczby osób do tłumaczenia (wszak festiwal odbywał się w dni robocze), ale zaradziliśmy temu, planując tłumaczenie jednej gry dla jak największej ilości graczy przez jedną osobę, a potem rozgrywki w tę grę na kilku stołach na raz.

nauka1

Dolnośląski Festiwal Nauki

nauka2

Dolnośląski Festiwal Nauki

 

Plan ten miał jedną poważną wadę – skąd wziąć tyle jednakowych egzemplarzy poszczególnych gier, skoro posiłkujemy się głównie prywatnymi kolekcjami klubowiczów i skromną klubową kolekcją pozostałą po Gratislaviach? I tu słowa podziękowania dla Tomasza Bąka i uieka z G3 oraz Jarka Basałygi z Egmontu, którzy wspomogli nas zestawami gier, które potem były oblegane przez uczestników festiwalowych warsztatów.

Dziś, po zakończonej w ubiegłym tygodniu imprezie mamy nieskromne dość wrażenie, że zakończyła się ona pełnym sukcesem. Od czwartku do soboty udało nam się zaprezentować mnóstwo gier prawie dwóm tysiącom dzieci i nauczycieli. Reakcje były różne – od skrajnego znudzenia uczniów, którzy zostali przyprowadzeni na siłę przez nauczycieli, przez uprzejme zainteresowanie, po pełen entuzjazm i odmowę wyjścia z sali przed skończeniem gry, mimo, że czas przeznaczony dla danej grupy już minął. Największym powodzeniem cieszyły się gry, których czas tłumaczenia nie przekraczał kilku minut. Te z bardziej skomplikowanymi zasadami budziły pewien respekt i obawę, że to jednak za trudne.

nauka3

Dolnośląski Festiwal Nauki

Przyjemnie było patrzeć, jak dzieciaki z wielkim entuzjazmem przechodziły od stołu do stołu i koniecznie chciały spróbować nowej gry. Równie przyjemny był entuzjazm niektórych nauczycieli, którzy koniecznie chcieli poznać zasady wszystkich znajdujących się w sali gier (w „mojej” było ich ok. 10), zapisywali nazwy gier, wydawnictw, sklepów internetowych. Większość gier, które prezentowaliśmy dzieciom, nam, maniakom, doskonale przecież znana – dla pokolenia gier komputerowych była zupełną nowością. Ale nowością przyjętą przychylnie – pojawiło się sporo deklaracji pt. „To ja powiem, żeby mi kupili na urodziny”.

nauka4

Dolnośląski Festiwal Nauki

Mnie i Browarionowi trafiła się jedna bardzo „trudna” grupa. Nie, nie dlatego, że nie byli zainteresowani. Wręcz przeciwnie – weszli do sali, spojrzeli na stoły i zakrzyknęli – „O, to mamy, i to mamy, i tamto też mamy”. Znali i „Pentago”, i „Blokusa”, i „Hoop”, i „Hej to moja ryba!”, a także jak się później okazało „Osadników z Catanu”. Tajemnica szybko się wyjaśniła – szkoła jest prywatna i dzięki ogarniętej manią planszówek pani od matematyki świetlica ma całkiem niezłą kolekcję gier. Na szczęście w innych salach było w czym wybierać i oni także wyszli usatysfakcjonowani.

Jest spora szansa, że „naukowa” prezentacja planszówek przysporzyła naszemu hobby sporą liczbę nowych planszomaniaków i ziarenko zasiane na festiwalu jakoś zakiełkuje. Być może będziemy mieli okazję przekonać się o tym za rok, bo wszystko wskazuje na to, że „Świat gier logicznych i strategicznych” okazał się godnym zainteresowania punktem Dolnośląskiego Festiwalu Nauki.


 

Facebook Comments

9 komentarzy

  1. Mam pytanie, czy byly lekkie gry imprezowe? krowki, palce w pralce, dzungla

  2. Gratulacje dla całej ekipy 🙂
    Szkoda, że nie mogłem wziąć udziału w tym jakże szczytnym przedsięwzięciu.

  3. To się nazywa działalność misyjna. Brawo!

  4. Witam !
    Jednym słowem: GRATULACJE !!!!
    Pozdrawiam

  5. Byłem, widziałem i przyznam, że naprawdę fajnie to wszystko wyglądało. Oby więcej takich inicjatyw.

  6. Lekkie gry imprezowe bywały. Ja sam osobiście, widząc że mam do czynienia z osobnikami odpornymi na skomplikowane reguły, wyciągałem na stół “Blefuja”. Ale był to raczej ratunek w nagłym wypadku niż podstawowa gra.

  7. Festiwale nauki odbywaja się w różnych miastach, m.in. w Warszawie więc może wrocławskie doświadczenia możnaby przenieść na inne tereny. Oczywiście gracze z Wrocławia zostali “zmuszeni” do zorganizowania pokazu gier, a planszomaniacy z innych miast musieliby najpierw sami się zmusić do tego, by coś podobnego zorganizować, a potem przekonać władze instytucji naukowych, organizujących festiwal, by coś takiego w programie się znalazło i by udostępniły na to sale.
    Jeśli chodzi o ten ostatni problem ,to mozna się powołać na przykład z Wrocławia, by przekonać decydentów do tego pomysłu. Natomiast podstawowy problem to znalezienie chętnych do obsługi merytorycznej czyli prezentowania gier i tłumaczenia ich zasad. Niestety imprezy adresowane do uczniów odbywają się w takim czasie, gdy większość z nas pracuje, z czym mieli też problem Wrocławianie. Ale jakoś dali sobie radę.

  8. W Trójmieście robiłem kącik planszowy na Bałtyckim Festiwalu Nauki w 2007 i 2008 roku. Skala była dużo mniejsza niż u Was, ale frajda zapewnie porównywalna.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

sześć + 14 =