Home / News / To se ne vrati

To se ne vrati

pionek_logoPo każdym Pionku z sporym zainteresowaniem czytam posty uczestników, opisujących wrażenia z imprezy. Nie inaczej było dzisiaj, ale… zauważyłem że inaczej niż zwykle pojawiło się sporo głosów krytycznych. Nim odniosę się do nich, myślę że warto przyjrzeć się bliżej tej imprezie na przestrzeni lat.

Dawno, dawno temu napisał (zadzwonił?) do mnie Ignacy z propozycją zorganizowania spotkania… taki meeting dla kilku znajomych. Pogramy, pogadamy… zobaczymy jak będzie. Oczywiście zgodziłem się, z przyjemnością pojechałem wraz z rodziną do małego domu kultury na obrzeżach Gliwic. Było super, było nas niewielu, była genialna atmosfera… to czego brakowało to czasu. Czasu na granie… bo wtedy na Pionku jeszcze grałem 😉

Kolejne Pionki to więcej ludzi, to spotkania z osobami które znałem już z poprzednich edycji i z forum. Było nas tylu, że Ignacy zmuszony był zorganizować inne miejsce do grania. Nowe charakteryzowało się ogromną salą, która okazała się wkrótce za mała.

Wraz z rozwojem imprezy Ignacy zaczął wprowadzać nowe rozwiązania, między innymi coś genialnego, a mianowicie Pomarańczowe koszulki. Inna cecha która była znakiem rozpoznawczym Pionka to konkurs, który bodajże od 2 spotkania udało mi się z Ignacym organizować, który nosił nazwę „Konkurs Ignacego i Folko”. Tu mała dygresja, konkurs ten przez kilka spotkań zdominowany był przez niewielkiego wzrostem (ok, większego niż ja ;-)) ale wielkiego wiedzą Uika, który po kilku wygranych wycofał się – dał szansę innym. Niestety nie dawaliśmy z Ignacym rady przygotowywać pytania, konkurs przejął WC który, powiedzmy sobie to szczerze – organizuje go dużo lepiej.

Małe spotkanie kolegów rozrosło się, zaczęły na Pionku pojawiać się osoby z całej Polski i z zagranicy. Pojawiły się dodatkowe turnieje – logiczny, neuroshimy – spotkania dla twórców gier, Pionek z imprezy jednodniowej przeistoczył się w dwudniowy konwent. Niestety z pewnych powodów jestem na imprezie tylko jeden dzień, ale nie wyobrażam sobie żeby nie spotkać się z moimi przyjaciółmi od planszy… bo od jakiegoś czasu nie jeżdżę na Pionek grać…

Pionek to dla mnie intensywny dzień pracy, miejsce gdzie mogę pokazać swoje prototypy ludziom, których opinia jest dla mnie bardzo ważna. Miejsce spotkań z wydawcami… miejsce gdzie mogę pogadać z przyjaciółmi, których widuję raz na 3 miesiące.

Pionek zmienia się, ewoluuje, Ignacy szuka rozwiązań by impreza była jak najlepsza… niestety czasami genialne rozwiązania okazują się strzałem s stopę. Pomarańczowe koszulki – obecnie na wszystkich spotkaniach planszówkowych w Polsce są jakieś kolorowe koszulki – pomysł genialny miał jedną wadę. Ludzi. Ludzi którzy oddawali swój czas (swój i rodziny) na to by goście z różnych części naszego kraju mogli zagrać w dowolną grę bez większego wysiłku. Wystarczyło zawołać taką „koszulkę” i już wiedziało się jak w ten dziwny tytuł grać. Niestety koszulki to ludzie, to wolontariat który bez napływu nowych osób nie ma szans na powodzenie. Dlaczego? Dlatego że Pionek to imprez cykliczna, co trzy miesiące, bardzo częsta. Ci ludzie chcą zagrać w coś z innymi, chcą pogadać, a gdy są przywiązani do pracy – niestety jest to niewykonalne, a sama praca męcząca. Być może powinni brać za to wynagrodzenie, ale czy oni chcą to robić dla pieniędzy? Wątpię. Koszulki wykruszą się, o ile częstotliwość spotkań będzie taka jak jest, ale trudno… tak to musi wyglądać. Być może pojawią się nowe, być może nagrodami za ich pracę powinny być gry z puli nagród, dobre gry… myślę że sponsorzy nie mieliby nic przeciwko, przecież na Pionku Pomarańczowe Koszulki promują ich gry! Im się to należy!!

Konkursy… WC jestem pełen podziwu dla Twojej pracy, skąd Ty chłopie znajdujesz siły na to by co 3 miesiące przygotować taki konkurs? (Mówiłem Ci że Cię nienawidzę ;-p?) To ponad siły jednego człowieka, szczególnie że w finale widzi te same osoby. Konkurs powinien być dla wszystkich ludzi, tu sorry Draco, ale powinieneś odpuścić. W konwencji według mnie powinien być zapis, że wygrany jest wykluczony w danym roku z konkursu… chyba że chcemy by była to zabawa tylko dla nielicznych Geeków…

No właśnie, Ignacy na ostatnim Pionku wprowadził formułę kropek, po to by nagrody trafiły pod strzechy… chyba to nie wypaliło, ale mam pomysł na coś innego. Wchodząc na imprezę dostajemy „plan zajęć” (świetny pomysł), a może by tak do niego dodać zadanie, proste, takie by każdy z wchodzących mógł wziąć w nim udział – poprzez np. przeszukanie gier z 50tki. Zadanie to los, a te byłyby codziennie losowane o tej samej porze. O 18-tej startuje turniej główny, niech o 17:30 będzie losowanie, niech te gry trafią pod strzechy, niech wygra je Jasio, który przyszedł z wystraszoną mamą i tatą… w niedzielę podobnie. Będzie to gra losowa, ale w tym wypadku to zaleta.

Pionek to święto Planszówek, nie ważne co mówią, piszą malkontenci, to świetny czas, to największa impreza tego typu w Polsce. Naszym – geeków – zadaniem jest pomoc w jego organizowaniu, chyba nikt nie chce by Pionek upadł lub organizowany byłby raz w roku. Chciałbym tu na gamesfanatic ogłosić apel, panie i panowie… weźmy na następny Pionek pomarańczowe koszulki, załóżmy je na pół godziny, godzinę – to nie zepsuje nam dnia… to od nas zależy przyszłość tej genialnej imprezy. Ignacy, ja koszulkę wezmę, zrobię to dla Pionka, zrobię to dla moich Przyjaciół od Planszy, zrobię to dla Ciebie.


 

Facebook Comments

17 komentarzy

  1. Folko, jeśli mnie słuch nie mylił, to WC ogłosił dożywotnie wykluczenie Draco z konkursów, za to zaprosił do współudziału w wymyślaniu pytań.
    A co do Pomarańczowych – co racja, to racja. Ja mogę się ubrać na pomarańczowo na dwie godziny nawet, choć w pomarańczowym mi średnio do twarzy 🙂 Tylko czy ktoś wytrzyma moje chaotyczne tłumaczenie? 😉 Ale zawsze mogę posiedzieć w bibliotece, tam sobie pogadam.

  2. Niezły pomysł Folko. Jakby tak jeszcze każdy kto się do tego dopisuje od razu wymienił godziny, podał organizatorom spis gier jakie może tłumaczyć to by mogło być super pomysłem.

  3. Ależ to genialny pomysł! Pomarańczowe Dyżury! 😀 I po problemie! I jest komu grać i jest komu pomagać!

  4. Jeśli się tak stanie, to znów z wielką przyjemnością założę pomarańczową koszulkę. Taki tekst miał być napisany przed tą edycją 🙂

  5. Często pada określenie, że tłumaczenie gier to ciężka praca. Jak praca to trzeba zacząć traktować to jak pracę i zoptymalizować :).

    1. Do każdej gry należy dołączyć instrukcję jak grę rozłożyć. Może być w formie zdjęcia z opisem lub diagramu. Każdy ludzik, nawet z małym rozumkiem, powinien móc dzięki temu rozłożyć grę w 5 minut widząc ją pierwszy raz na oczy. Jako pomoc można kolorystycznie oznaczyć woreczki z elementami, które to kolory będą odpowiadać oznaczeniom w instrukcji rozkładania. Jeżeli gra ma różne ilości elementów dla różńych graczy, to powinno to być jasno zaznaczone i oddzielone. W najlepszym wypadku odrzucamy wszystkie woreczki foliowe i wszystkie drewienka w pudełko są spakowane w małe pudełeczka (mogą być papierowe). Po otwarciu pudełka małe pudełeczka wyjmuje się, stawia obok planszy i gra gotowa. Na koniec gry wszystko musi wrócic na swoje miejsce.

    2. Tłumaczenie gry musi być szybkie, miłe i przyjemne. W tym celu na kartkach A4 (lub mniejszych) powinny być zamieszczone skórty zasad.
    – pierwsz karta na rozłożenie gry jak wyżej. Po rozłożeniu już nie potrzebna
    – druga kartka opisuje grę oraz jej elementy (w sposób graficzny)
    – trzecia kartka na diagramie opisuje przebieg rozgrywki
    – czwarta kartka opisuje wyjątki, o których trzeba pamiętać w grze
    – piąta kartka opisuje warunki zwycięstwa
    Koniec końcem po przeleceniu wszystkiego przez prowadzącego zostawiamy graczy z kartkami 3-5 i ma działać.

    Można w ten sposób zaoszczędzić pewnie połowę czasu na tłumaczenie. Dla domowej kolekcji bez sensu (prawie). Dla kolekcji Pionkowej, która będzie się pojawiała co 3 miesiące ma to sens.

    Oczywiście najpierw trzeba napisać instrukcje i procedury do tworzenia pomocy, tak by było to wszystko spójne, przejrzyste i zrozumiałe. Później szkolenia i tworzenie pomocy. Początki będą trudne, ale jak jedną grę się już zrobi to zostanie zrobiona 4ever.

    Pytanie: Żartuje czy nie żartuje? 🙂

  6. Folko ma sporo racji w sprawie Pomarańczowych.
    To był mój (nasz, bo byłem z moimi Skarbami) pierwszy Pionek. Ale jakoś nie rzucały się w oczy Pomarańczowe koszulki.
    Poszukałem sam i dzięki temu poznaliśmy w sobotę trzy nowe, świetne gry.
    Tu serdecznie dziękuję Veridianie za Puerto Rico, Adasiowi za Wsiąść do pociągu i Gorbasowi za Steama (jeśli pokręciłem nicki to przepraszam).
    Ale w niedzielę spłaciłem to – mam nadzieję. Dalszą rodzinę ściągnąłem na Pionka – pierwszy raz coś takiego widzieli! – i nauczyłem grać w Wsiąść do pociągu(!) oraz Hej! to moja ryba (a właśnie mały Kacper – taki przysłowiowy Jasio z Folkowego tekstu – wygrał te pingwiny w konkursie dla dzieci!). Do tego objaśniłem kilka gier logicznych.
    Czyli da się. To takie naturalne, że chce się grać. Ale trzeba dbać o to by – zawsze – było z kim!

  7. Folko – uderzyłeś w sedno impreza na której bawią się setki osób potrzebuje ludzi potrzebuje zorganizowanego zespołu który otrzyma godziwe wynagrodzenie w postaci pieniężnej bądź właśnie finansowej, i nie mówię tutaj o grze za 40 zł to mają być te największe pudła skoro nie ma pieniędzy to czemu ci ludzie nie mogliby otrzymać tych najbardziej wartościowych pudełek !! oni tam pracują przez 3 dni po kilkanaście godzin i myślę że nie trzeba tutaj uzgadniać żadnych dyżurnych są tacy którzy potrafią to robić a jeżeli doceni się ich pracę i godnie ją wynagrodzi to na pewno możemy się spodziewać o wiele lepszej organizacji, turnieje bedą prowadzili ludzie do tego wyznaczeni a nie przypadkowe osoby albo co gorsza uczestnicy konwentu. Sądzę że już dawno miną czas aby traktować tę imprezę jako spotkanie przyjaciół z forum ! Kilkadziesiąt osób pyta mnie w sklepie czy i kiedy będzie ta impreza na której można poznać gry planszowe i czy ktoś nam je tam wytłumaczy czy można tam zabrać znajomych i czy na pewno nie będziemy tam pozostawieni sami sobie, gdzie można się czegokolwiek dowiedzieć o programie o której się zaczyna kiedy i do której można się na niej bawić. Czy będzie tam jakiś bufet… to są pytania na które nie ma żadnych informacji poza forum a i tutaj marnie z tym. To są ludzie którzy nie będą przeszukiwać internetu w celu odnalezienia odpowiedzi na te pytania oni nie znają nikogo w tym środowisku. LUDZIE grupa LUDZI (w pomarańczowych koszulkach)za godziwą zapłatę przygotuje taką imprezę i tylko dzięki nim ta impreza będzie się rozwijać Powstaną plakaty z programem zaproszenia dla mieszkańców miasta może rozda ktoś ulotki na rynku w piątek dzień przed konwentem. Konkursy tylko przemyślane i przedyskutowane mają racje bytu a nie wymyślane na kolanie dzień przed imprezą. Myślę że każdy z nas chciałby aby grę tłumaczył nam ktoś kto to potrafi robić dlatego myślę że jakieś dyżury nie rozwiążą problemu mamy świetną ekipę na pionku i tylko trzeba o nich zadbać. Nie chciałbym aby grę tłumaczył mi ktoś taki jak JA kompletna porażka 🙂
    To była pod względem organizacji najgorsza impreza na której byłem a przykładem niech będzie stolik pozostawiony sam sobie na którym leżały kartki z nawą turnieju, nikt się tym nie interesował a co gorsza turniej na który zapisało sie ponad 20 osób wogóle się nie odbył a może ktoś przyjechał właśnie na ten turniej, nikt nawet nie poinformował mnie że taki punkt programu się nie odbędzie, na kolejnym turnieju też nikogo z organizatorów nie było ale przecież znamy się możemy sobie sami go przeprowadzić jest kartka na którą się ktoś wpisał damy sobie radę 🙂 Były też turnieje przygotowane .. turniej Hexa jak zawsze wspaniale poprowadzony ale tutaj Bors się tym zajmował pomarańczowa koszulka i oczywiście wielki fan tej gry. Turniej RFtG znowu duży pozytyw Bogas jako prowadzący. Ale ja akurat za tymi grami nie przepadam :(.

    Pionek jak każdy konwent planszówkowy to wspaniała incjatywa i jak każda impreza masowa potrzebuje zespołu ! Dajmy im zarobić a oni nam dadzą dwa dni wspaniałej zabawy !!

    Pozdrawiam

  8. Widze 2 wyjscia:

    – zwiekszamy wpisowe (np. do 5 PLN) i z tych dodatkowych pieniedzy normalnie oplacamy Pomaranczowych (ew. dostaja gry od sponsorow)
    – czesc ze stalych bywalcow zalozy na jakis czas konwentu Pomaranczowa koszulke i pomoze w tlumaczeniu

    Wprawdzie w tym drugim wypadku moze byc problem, bo ludzie “z zewnatrz” nie beda znali wielu gier z 50-tki. Ale lepsze to, niz nic.

    W zwiazku z powyzszym osobiscie deklaruje, ze jesli na nastepny Pionek pojade (a tym wieksza bedzie szansa, im szybciej poznam termin) to na 2-3 godziny chetnie zamienie sie w Pomarancze lub np. zrobie kolejne zbiorowe nauczanie Through the Ages (mam nadzieje juz w wersji PL).

  9. Przed pionkiem chętni do tłumaczenia podają jakie gry znają i mogą tłumaczyć.
    Przed pionkiem do każdej gry dołączamy listę takich osób, które są w stanie wytłumaczyć tą grę. Każdy z tłumaczących dostaje inne plakietki od reszty ( koszulek moze zabraknąć), może większe, może jakieś czapeczki ( np pomarańczowe z wyraźnym nickiem). Zauważcie ze jeśli takich osób będzie sporo (np 30-40) , to zawsze znajdzie się kilka osób z tej grupy tłumaczącej, która akurat nie gra i jest w stanie wytłumaczyć grę. Albo gra w TtA i akurat czeka na swój ruch a do wytłumaczenia jest Ticket to Ride…

  10. Każdy głos z zewnątrz mówiący, że powinienem zrezygnować z udziału w konkursie wiedzy skłania mnie do uczestniczenia po raz kolejny, więc odpuście proszę i nie denerwujcie mnie. Ustaliłem z wc jakieś dwa tygodnie temu, że wygrywam i przechodzę na stronę organizatorów i nikomu poza nami nic do tego. Wolę zdecydowanie rozwiązanie przyjęte przez wc niż to zaproponowane przez folko. Był uiek, byłem ja, swój czas będą mieli Filippos, Bogas a może Veridiana? W tym roku w każdym z konkursów wiedzy brało udział po 20-30 osób, czyli formuła się sprawdza i nie widzę powodów, aby ją zmieniać.

    Chętnie wesprę pomarańczowe koszulki, nawet za darmo, ale nie na cały czas konwentu. Tłumaczę gry na co dzień w pracy, więc potrafię to robić, ale czasem też chcę od tego odpocząć. Chciałbym aktywnie pomóc wc przy prowadzeniu konkursu wiedzy, tak aby squirrel też mogła wziąć w nim udział. 🙂

  11. “Ustaliłem z wc jakieś dwa tygodnie temu, że wygrywam i przechodzę na stronę organizatorów i nikomu poza nami nic do tego”
    Toż to jakaś parodia tego konkursu w takim razie chyba była.
    Draco, wybacz ale z tego co wiem to chyba planszówkami zajmujesz się profesjonalnie. Więc uczestniczenie w konkursie z osobami, dla których jest to hobby to jakieś nieporozumienie jest.

  12. Cezner – nie denerwuj Draco… ]:>

  13. Draco, musisz zrezygnować! [To taki testowy wpis, żeby sprawdzić, czy Draco zrobi na przekór i nie zrezygnuje ;-p]

  14. Parodii nie było. Przez większość konkursu prowadzili Filippos z Westwoodem. Wszystkich zaskoczyli Veridiana i Happosai. Jestem pod wrażeniem ich wiedzy. Najważniejsza w konkursie jest dobra zabawa, której wszystkim życzę.

  15. Ceznerze, odczytałeś wpis draco zbyt dosłownie 🙂 Zapowiedziałem temu cyborgowi, że JEŚLI wygra konkurs, to uznam że wystarczy i poproszę go o pomoc w konkursie. Jak mogłeś w ogóle podejrzewać że się ustawiamy. Czy ja wyglądam na fryzjera? 😉

  16. Fakt – wc jak na fryzjera to zbyt zarosniety. Juz predzej rzeznik… 😉

  17. Ja bym nawet powiedział, że nie tylko Wojtek nie wygląda jak fryzjer, ale że żaden fryzjer nawet nie wie jak Wojtek wygląda 😛

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

dwanaście + 10 =