Home / News / Gra planszowa przepustką do wolności

Gra planszowa przepustką do wolności

Nie byle jakie medium, bo New York Times przedwczoraj opublikował na swojej stronie internetowej historię ucieczki więźniów na wolność. Nie chodzi o kryminalistów, lecz o zakładników przetrzymywanych w Afganistanie przez Talibów od listopada zeszłego roku. Wówczas to doszło do porwania laureata nagrody Pulitzera Davida Rohde, afgańskiego dziennikarza Tahira Ludina oraz ich afgańskiego kierowcy. A co to ma wszystko wspólnego z grami planszowymi? Czytajcie dalej…

Zakładnicy byli zastraszeni i przetrzymywani miesiącami w różnych miejscach, jednak w końcu przestali wierzyć w powodzenie negocjacji i zaczęli obmyślać plan ucieczki. Po pierwsze – postanowili zmęczyć strażników. Najpierw przyzwyczaili ich do różnych zachcianek – a to zażądali możliwości obejrzenia meczu krykieta, a to symulowali chorobę żeby wyjechać do lekarza. Wreszcie w piątkowy wieczór (tak, tak, w TEN piątek) rzucili strażnikom wyzwanie i zmierzyli się z nimi w pojedynku w tajemniczą grę planszową, w którą grywają Afgańczycy. Gazeta nie wyjaśnia o jaką grę chodzi. Grali do późnej nocy i w końcu udało się uśpić strażników. Wydostali się z budynku, pokonali sześciometrowy mur (przy pomocy wcześniej ukrytej w pobliżu liny).

Plan ucieczki był świetnie przygotowany i przemyślany – od wybrania najlepszego sposobu na uśpienie przeciwnika, po takie szczegóły jak organizacja ucieczki w dzień w którym w osadzie był prąd. Dzięki temu hałas klimatyzatorów zagłuszył odgłosy uciekających więźniów. Pozostają tylko dwie niewiadome w tej historii. Pierwsza to los afgańskiego kierowcy porwanych, któremu strach przed Talibami uniemożliwił przełamanie się i spróbowanie ucieczki, a druga to… o jaką grę mogło chodzić? Macie jakieś typy?


 

Facebook Comments

26 komentarzy

  1. może jakaś odmiana afgańskiego chińczyka

  2. Jeśli uśpili nią strażników, to musiał to być Caylus. 😉

  3. Przecież to mogło być tylko M… To oczywiste, ta gra jest przecież w co drugim amerykańskim domu, została sprzedana na świecie w 5 milionach egzemplarzy i co roku wychodzi jej 20 oficjalnych wersji. Każdy kto w nią gra, nie raz trafi do więzienia i nie raz z niego wyjdzie. Dobrze kombinuję?

  4. Mare Nostrum? Nie…

  5. “Zombies!!!” ?

  6. dominusmaris

    @Geko- masz rację, poza drobnym szczegółem.
    Monopol przekroczył już dawno 500, a nie 5 milionów nakładu, chyba że chodziło Ci o roczną sprzedaż.

    Mam wrażenie, że takie historie pisze się na redaktorskim kolanie. Szef wzywa, szef żąda, my piszemy, Hasbro płaci.

    To zupełnie jak nagłówki na portalach: Kubica odejdzie! (jak się zestarzeje), Ksiądz pije! (herbatę z rumiankiem) i tego typu bzdury z podprogowym przekazem ,,kliknij mnie”.

    Moje propozycje na branżowe sensacje:

    -Zabili go bo chciał grać żółtymi!
    (Bazik uważaj).
    -Skazali go bo nie chciał grać żółtymi!
    (do czego prowadzi polityczna poprawność?)
    -Kochanek spiłował jej kości!
    (bo ciągle wygrywała w monopoly).
    -Zrzucił ją z 10 piętra!
    (bo znowu w nią przegrał)
    -Stracił wszystko!
    (po trzech wojnach o kulturę z rzędu)

  7. DM, dane o sprzedaży M. wyssałem z palca. A poza tym to nie mają one marketingowego znaczenia. Byleby klient widział, że dużo 🙂

  8. dominusmaris

    Apropos przepustek do wolności, widzę że gry zaczynają promować także wolność…
    (dopiszę po 23).

    Na stronie naszego ulubionego sklepu pojawił się nowy dział gier…
    na literę E.

    Dodam że dział ma zabawne sasiedztwo:
    dział ,,ze zwierzętami”.

    Proponuję jeszcze przesunąć w jego okolicę ,,gry robione ręcznie” 😉

  9. Dominus – tym razem ja nic nie zrozumiałem. Co ta historia ma wspólnego z Hasbro? Kompletnie nic. David Rohde to dziennikarz współpracujący z NYT, porwany ponad pół roku temu, w ten weekend zwiał. Czy naprawdę myślisz, że NYT napisał to dlatego że nie miał nic lepszego do napisania? Czy myślisz, że gra planszowa pojawia się tu ze względu na Hasbro? Czy uważasz, że nie ma sensu o tym wspominać na GF? Nie wiem o co chodzi w Twoim komentarzu.

  10. dominusmaris

    To był raczej ogólny pogląd tylko sprowokowany tym artykułem.

    W tym przypadku wiadomo że chodzi gra polega na jakiejś konfiguracji ustawionej z wielbłądziego…no dobra, bo wrócimy do tematu rasizmu.

    Nie chciałem nikogo krytykować, a już najmniej Ciebie.
    Tym niemniej uważam że takich historii, tyle że sponsorowanych przez Hasbro,
    będzie na pewno więcej.

    Reklama ukryta szybko się przebija.

    Dajemy jedną prawdziwą historię a potem podsuwamy kilka nieprawdziwych które na jej tle wyglądają wiarygodniej.

  11. dominusmaris

    Po zastanowieniu.

    Myślę że ta historia jest nie do końca prawdziwa. Oczywiście nie twierdzę że nie było porwania czy ucieczki.
    Chodzi o szczegóły.

    Sorry, ale gra planszowa w Afganistanie?
    Strażnicy którzy zasypiają podczas gry?
    No proszę was.Nie mówcie że w to wierzycie!

    Pewnie grali w ,,picie spirytusu” i amerykanie padli szybciej, dlatego wstali wcześniej, i uciekli.

    A potem niepoprawnie było się przyznać do spożywania alkoholi wysokoprocentowych, to sobie przypomnieli historie ze stalagu i zrobili z siebie bohaterów ,,najnowszej akcji”.

  12. Szachy, Tryktrak?

    Jedną z najbardziej fantastycznych społecznych cech gier jest zdolność pokonywania wszelkich barier: pan – niewolnik, strażnik – więzień, autochton – imigrant, itd. Co można robić z obcym, aby się nie nudzić ani nie wyjawiać tajemnic? Grać w planszówki! 🙂

  13. Zacznijmy od tego, że w oryginalnym tekście nigdzie nie jest powiedziane, że uśpili strażników przy grze. Jest napisane, że grali z nimi do późna w nocy, a potem poczekali aż (w domyśle, znużeni) strażnicy usną. Więc wszystkie komentarze zbudowane na zasadzie – co to za nudna gra musiała być – są bez sensu. Po pierwsze, w nudne gry nawet afgańcy strażnicy nie chcieliby grać godzinami. Po drugie, przy najmniej w moim przypadku, wiele godzin grania w pasjonującą grę też jest wyczerpujące.

  14. W tekście artykułu jest mowa o “local board game”. Nie mogło to być oczywiście Monopoly (ale niektórzy, może za sprawą serialu o N1ckoli, mają obsesję na temat tej gry i jej reklamowania przez Hasbro). Nie sądzę też, by to była jedna z gier popularnych na całym świecie, takich jak wspomniane przez draco szachy czy tryktrak (backgammon).
    W książce “Spiele aus aller Welt” (Gry z całego świata) znalazłem jedną grę planszową, zwiazaną z Afganistanem. Gra nazywa się “Duarda Busa” czyli “12 kóz” i jest trochę podobna do warcabów, a może raczej do arabskieg pierwowzoru warcabów, czyli gry Alquerque.

  15. Wiedziałem, że pierwsza poważna propozycja nazwy gry przyjdzie od Michała 🙂

  16. Ja_n – a wiec propozycje dominusmarisa nie byly powazne? ;>

  17. Dominus w ogóle nie złożył propozycji nazwy gry. Złożył propozycje interpretacji tej historii – i te były jak najbardziej poważne. 😀

  18. “12 kóz”
    Przydałby się teraz jakiś dowcip o kozie i arabie;)

  19. Zanim ubiegnie mnie Drako spieszę donieść, że Afganistanu nie zamieszkują Arabowie.

  20. Stranger from arabian country

    Only camels, no goats.

  21. Mój błąd, wynikający z pobieżnego rzucenia okiem na artykuł. Byłem pewien, że chodzi o Irak. Zdaje sobie oczywiście sprawę, że Afganistan zamieszkują głównie Afganowie.

  22. Nawet sprawdziłem specjalnie:
    Afganistan zamieszkuje ponad 20 narodów, gł. ludy irań. z rodziny indoeur.: Pasztunowie, zw. też Afganami (42% ogółu ludności — 2000), Tadżycy (27%), Hazarowie (9%), Beludżowie, Nuristańczycy i in. oraz ludy tur. z rodziny ałtajskiej: Uzbecy (ok. 9%), Turkmeni i Kirgizi.

  23. Ostatni wpis za encyklopedią PWN

  24. dominusmaris

    To mogłoby mnie sprowokować do bardzo ciekawego (dla mnie) i długiego (dla Was) wywodu, jako że jestem domorosłym (więc nie do końca kompetentnym) kulturoznawcą.

    Rzucę tylko że Iberowie (ci od półwyspu) tak samo jak Berberowie (Mahreb)byli(wg. najnowszych badań- DNA?)pochodzenia semickiego. Oznacza to że wielka ekspansja Arabów w pierwszym okresie Islamu, zatrzymała się na granicy, do której ich przodkowie dotarli dużo wcześniej.

    Dowodzi to takiej teorii(mojej?), że kultura jest silniejsza od miecza a najpotężniejszą jej bronią jest rozrodczość.

    Także Panowie. Idźmy i rozmnażajmy się bo szuflady pełne naszych plaszówkowych projektów odejdą razem z nami, a następne pokolenia?

    Cóż, one są ponoć coraz gorsze:)

  25. dominusmaris

    Te kozy też wzbudziły moje wątpliwości.
    Czy ktoś nas inwigiluje?

  26. tak dominus, to jest ten słynny system który nokia i siemens zbudowały dla Iranu, oprócz inwigilacji opozycjonistów ma także opcję cenzurowania kawałów o arabach, islamie i tamtejszych obyczajach. bądź pewien dominusie najazdu policji religijnej, która zarekwiruje wszystkie Twoje gry sprzeczne z Koranem.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

5 × dwa =