Home / News / Planszówka czy gra komputerowa?

Planszówka czy gra komputerowa?

NVIDIA Tegra to procesor nowej generacji dedykowany urządzeniom mobilnym. Jego cechą charakterystyczną jest fakt, że łączy ze sobą w jednym rdzeniu jednostkę centralną, chipset i kontroler graficzny. Ale nie będzie o nim, a o połączeniu planszówki z komputerową grą trówymiarową, co udało się naukowcom z Georgia Tech Augmented Environments Lab oraz Savannah College of Art and Design.

Mianowicie wykorzystali oni NVIDIA Tegra, odpowiednie oprogramowanie i wbudowaną kamerę do stworzenia „gry planszowej” ARhrrrr, w której zabijamy poruszające się po mieście zombie. Pomysł sprowadza się do tego, że na stole mamy rozłożoną planszę, podobną nieco do typowej planszówki. Jednak najeżdżając na planszę specjalnym palmtopem z kamerą, widzimy trójwymiarowe budynki oraz polujące na ludzi żywe trupy. Nieumarłych możemy zabijać za pomocą dotykowego ekranu oraz unikać ich ciosów przez szybkie przemieszczenie urządzenia w bok. Wszystko możecie zobaczyć na poniższym filmie.

Sama gra oczywiście jest dość prymitywna, ale dość dobrze pokazuje potencjał drzemiący w tym pomyśle. Jest to nic innego jak łamanie granicy pomiędzy grą planszową, a elektroniczną. I jak wam się to podoba? Widzicie przed takimi rozwiązaniami przyszłość czy zupełnie was to nie kręci?

Dzięki Kubek za info.

[CDAction.pl]

 

Facebook Comments

34 komentarze

  1. Rany, nie lepiej usiąść sobie przed kompem w coś porządnego i zagrać zamiast niewygodnie schylać się nad planszą z tym aparacikiem?? Te wszystkie ‘wynalazki’ wyglądają mi na jakieś dzieła akademików, którzy usilnie szukają jakiegoś tematu, którym mogliby się zająć. Takie tam gadżeciarskie prace semestralne/zaliczeniowe…

  2. Sam pomysł połączenia gry z kamerą w celu uzyskania trójwymiarowego obrazu nie jest specjalnie nowy – wykorzystanie kamery i kart miało już miejsce w przypadku Eye of Judgment na Playstation – tam też kładło się na stole karty, a na ekranie telewizora było widać potwory. Co więcej – komendy stworom wydawało się gestami.

    Jeżeli o mnie chodzi, to jakoś pomysł do mnie totalnie nie przemawia. Jak będę chciał pograć – wezmę “klasyczną” planszówkę i zagram ze znajomymi. Jak będę chciał pograć w gierkę elektroniczną to pójdę do kogoś kto ma konsole, albo dobrego kompa ;), jak będę chciał się poruszać to zgadam się ze znajomymi na paintball/ASG. A taki gadżet chętnie wypróbuję, ale nad własnym się nawet zastanawiać nie będę, zwłaszcza, ze pewnie jak wszystkie tego typu przyjazny cenowo to on nie będzie.

  3. Raczej wiadomym jest, że większość miłośników planszówek będzie kręcić nosem na ten temat. Ja jestem nastawiony pozytywnie, bo dobrze, że ludzie kombinują. Na razie wygląda to dość topornie, ale początki są zawsze trudne, a z czasem może wyrosnąć coś naprawdę ciekawego/przełomowego.

  4. Nic więcej niż nowinka techniczna. Do bólu prymitywna gra o strzelaniu do zombie (zieew). Cała innowacja polega na tym, że zamiast siedzieć przed komputerem, stoję sobie zgarbiony nad stołem z tym małym urządzeniem w ręce i łupię palcami po ekranie dotykowym. Wolę siedzieć przy komputerze i pograć w naprawdę ciekawą strzelankę, gdzie nie widzę ciągle tego samego terenu i tych samych zombie i gdzie nie znudzę się po max. 15 minutach grania.

  5. W XIX wieku też się pukali w czoło na myśl o lataniu.
    Przypomnę wam to chgłopaki jak w 2035 będziemy siedzieć w Agresorze nad hologramową cyfroplanszą na którą Geko właśnie ściagnie z NETu 47 dodatek do Agricoli:)))

  6. troche dziwny ten pomysl, garba mozna dostac.
    😀

  7. tak, ja widzę przyszłość w elektronicznych grach planszowych – niekoniecznie muszą być w 3D 🙂

    już od jakiegoś czasu mówię moim kolegom na spotkaniach w avanti o tym.

    bo teraz to wygląda tak, że o wszystkim trzeba pamiętać (te żetony przestawić tam, tę kostkę umieścić tam, zrób to i tamto). z tego powodu bardzo dużo jest nie chcąco łamania reguł i zdarza się, że ktoś z tego tytułu ma korzyści a inny stratę. zdarza Wam się, prawda? 🙂

    dlatego gry planszowe powinny być elektroniczne.
    kojarzycie elektroniczne szachy? dwaj gracze grają normalnie w szachy ale komputer, nadzoruje czy są wykonywane prawidłowe posunięcia i zapisuje partię by np. można było sprawdzić jakie się ruchy robiło.

    takie coś mogłoby być we współczesnych planszówkach.
    na przykladzie TtA.
    główna plansza, która sama losuje karty, prawidłowo dodaje i odejmuje nam punkty kultury, nauki i siły (nikt nie zapomni więcej, że czegoś nie dodał i ma teraz mniej punktów, nikt się nie pomyli i nie doda sobie przypadkiem dodatkowych punktów), itp. każdy dostaje swoją elektroniczną planszę cywilizacji, na której się rozbudowuje oraz do ręki elektroniczną planszę z wyświetlanymi kartami (już nigdy nie będziemy mieli za dużo czy za mało kart).

    nie musimy nikogo sprawdzać czy wykonuje prawidłowo swoje akcje, czy dobrze wydaje surowce itd.
    człowiek nadal podejmuje decyzje i myśli jak zrobić by wygrać a komputer czuwa nad prawidłowością rozgrywki.

    a nadal spotykamy się osobiście nad stołem i rozmawiamy o tym czy owym 🙂

    co Wy na to?

  8. Filippos, co innego hologramowa gra planszowa, przy której wszyscy się świetnie bawią, a co innego jakaś bzdurna jednoosobowa gierka o strzelaniu do zombie, przy której można garba dostać.

    A, co do Agricoli, to dawno nie grałem i chętnie bym to zmienił :-p

    A ciekawe jak się będzie grało w 47. hologramowy dodatek do Dominiona ;-p

  9. a ja widze potencjal

    kazdy z graczy dostaje okularki i patrzymy sobie na agricole a tu nam po planszy owieczki jako zywe pomykaja, baba w polu zasuwa, a chlop drewno rabie 🙂

  10. Nie, no bomba. Biorę burmistrza, skończyli się …koloniści. Tura dobiega do końca. Czekamy na wynik.
    ,,Program windows wykonał nieprawidłową operację. Kliknij zamknij aby zakończyć. Wszystkie niezapisane informacje zostaną utracone.”

  11. Skitelsy sa niesamowite!!

  12. Bartek – kwestia wyobraźni. Rozumiem, że dzisiejsze pokolenie ma z tym problem i czytanie książki jest zbyt trudne, bo lepiej wszystko obejrzeć na filmie. Gry planszowe wymagają trochę wyobraźni. Jak się jej nie ma, to nie ma co w nie grać. A poza tym, to ta cała oprawa audio-wizualna np. w Agricoli tylko by utrudniała myślenie i podejmowanie decyzji. Jak chcę grać w grę komputerową, to siadam do komputera. Planszówki są z założenia inne, i nie widzę sensu robić z nich gier komputerowych. Tak samo, jak nie ma sensu robić z książek filmowymi. Wyobrażasz sobie takie cudo – otwierasz okładkę i zamiast czytać ten cały tekst w książce na każdej stronie widzisz krótki filmik z dźwiękiem. Cudowny wynalazek? Nie dla mnie.

  13. Jeszcze jedno – planszówki to często odpoczynek od elektroniki (komputer, telewizor, komórki, itd.) z którą mamy bardzo dużo do czynienia na co dzień. Ich siła to obrazki, drewniane elementy, plansze, karty. Wszystko nieruchome, pozostawiające pole dla wyobraźni, pozwalające się skupić i oddać umysłowej rozgrywce, przy jednoczesnej radości z obcowania z żywymi ludźmi.

  14. To zupełnie nie moja bajka…
    Fajny był prezentowany kiedyś pomysł z ekranem LCD na który można by adaptować gdy planszowe i wgrywać je według potrzeby; ot choćby na wyjazd na Kaszubkon – ekran, kostki-pionki + woreczek chip’ów z grami – a wszystko w jednej torbie 😀
    I to jest dla mnie oferta na 2020 (już) 😉

  15. HO2caV4mwQsZkjZk

    Ale po co plansza?
    Ja nie widze powodu by plansza byla w ogole potrzebna.

  16. Ja jestem, nie tylko z racji wieku, konserwatystą, więc uważam, że nowe rozwiązania powinno się stosować o ile są pożyteczne, a nie tylko dlatego, że są nowe. “Zelektronizowanie” czy tez “nachipowanie” planszówek może być czasami uzasadnione. Np. w takich przypadkach:
    1. W wielu grach wojennych celowe byłoby automatyczne przesuwanie wielu żetonów, symbolizujących jednostki (gracz daje rozkaz, żeby wszystkie jego jednostki przesunęły się do przodu i wszystkie jednostki przesuwają się, oczywiście z uwzględniniem tego, jaki jest teren, jaką mobilność ma jednostka itd.).
    2. Są gry, w których gracz ma w każdym ruchu do wykorzystania pewną liczbę punktów akcji. Zazwyczaj jest to liczba nieduża i łatwo skontrolować w pamięci, ile punktów zostało juz wykorzystane. Ale ta liczba jest nieduża także dlatego, że autorzy takich gier ograniczają tę liczbę do takiej, nad jaką człowiek jest w stanie zapanować. Przy kontroli elektronicznej można sobie wyobrazić, że tych punktów akcji gracz w jednym ruchu nie 10 (jak np. w Tikalu) tylko powiedzmy 50. Ponadto można w takiej sytuacji stosować przenoszenie punktów akcji z rundy na rundę (bez stosowania protez w postaci żetonów akcji jak np. w grze Mexica).
    3. W niektórych grach (np. Mozaice Numernabisa czy alea iacta est), po zakończeniu właściwej rozgrywki, trwa żmudne przeliczanie zdobytych przez graczy żetonów na punkty zwycięstwa. Odpowiedni “elektronizm” byłby tu z pewnością przydatny.
    4. Być może w niektórych grach przydałby sie bardziej wyrafinowany mechanizm losowości, wykorzystujący generator liczb losowych o zadanym rozkładzie, zamiast zwykle używanych kości czy kart.
    5. Miłośnicy statystyki przyjęliby z zadowoleniem system, zapamiętujący szczegółowo wynik kazdej partii (kto grał, ile punktów zdobył itd.)
    6. W niektórych grach, nawet tak prostych jak Bombaj, nie mówiąc juz o Starcrafcie, przydałby się robot, pomagający przygotować rekwizyty do gry
    7. A najbardziej przydatny byłby robot, który po zakończeniu partii pakowałby wszystkie elementy gry do odpowiednich przegródek w pudełku.

  17. Można to porównać do szybki, przez którą widać nie kolorowego gluta na stole, tylko planszę do gry. Trzeba tylko znaleźć sensowne zastosowanie, bo żadna współćzesna gra nie jest zaprojektowana pod taką szybkę.
    .
    Można sobie wyobrazić coś w rodzaju stratego dla kilku osób, gdyż kolorowe pionki będą ustawiane na planszy, ale tylko ich właściciel (przez szybkę) będzie widział który jest który. Dzięki elektronice można dodać niewidzialne jednostki, które zobaczą inni gracze przez swoje szybki (ale wtedy będzie już za późno).
    .
    Albo grę taktyczną, w której przeciwnicy nie widzą wszystkich jednostek wroga na planszy – dodaje realizmu, nie? Do tej pory “fog of war” w planszówkach był średnio do zrealizowania – zawsze wiadomo gdzie jest jaki teren i gdzie są jakieś jednostki wroga. Będzie można ustawiać pionki-markery w miejscach, gdzie ostatnio widziało się jednostki przeciwnika, albo żeby coś sobie zaznaczyć a inni gracze nie będą mieli pojęcia po co się to ustawia, ani co to w ogóle jest.
    .
    Urządzenie pokazane na filmie to, jak sądzę, prototyp. Wersja przeznaczona do sprzedaży będzie pewnie mniejsza i pardziej poręczna.

  18. Komentarze co do głupoty strzelania do zombich są IMO bez sensu. To jest demko techniczne, a nie szczyt osiągnięć technologii. Obstawiam, że pisali je technicy chcący pokazać, co w ogóle wymyślili i że ich urządzenie AR działa.

    Pomysł wygląda na ciekawy, a z oceną warto by się wstrzymać do czasu kiedy kreatywni designerzy wycisną z tego sprzętu coś ciekawego.

    Zagrożenia dla planszówek to ja tu nie widzę, ale “nowy” (a raczej w nowej wersji) sposób kontroli pracy kamery w aplikacjach 3d jak najbardziej. Osobiście chętnie zobaczyłbym w praktyce zastosowanie komba okulary 3D + akcelerometr w celu stworzenia wirtualnego środowiska 3d o intuicyjnej nawigacji, pad analogowy do rozglądania się sprawdza się kiepskawo, myszka trochę lepiej, ale do ideału sporo brakuje. Machanie handheldem wygląda mało ergonomicznie, ale trzebaby przetestować w praktyce.

  19. Michale, ale żmudne liczenie punktów zwycięstwa na koniec gry, czy przesuwanie jednostek po planszy też ma swój urok. Jak ktoś chce wydawać rozkazy i widzieć jak wszystko samo się robi, to wystarczy pograć na komputerze przez sieć.

  20. augmented reality to temat popularny już od jakiegoś tematu i widziałem też inne gry planszowe zrobione z wykorzystaniem tej technologii, ale nie widzę w najbliższej przyszłości szansy na popyt na takie gry-będzie to drogie, nieporęczne, trudniejsze w obsłudze.

  21. #geko – ja chcę wydawać rozkazy i widzieć jak samo się wszystko robi ale jednocześnie mieć kolegów obok siebie (a nie gdzieś tam w innym domu) :p
    po za tym odchodziłaby żmudna praca, rozkładania i składania gry, chowania wszystkich elementów do woreczków i pudełka. ergo – możemy we większą ilość gier zagrać 🙂

  22. rany, już teraz są jakieś przystawki do konsol, sterowniki itp, które pozwalają ‘mieć kolegów obok siebie’ i wspólnie się razem bawić. OK, niech rozrywka elektroniczna 3D się rozwija – ale nie nazywjamy tego planszówką for god’s sake..

  23. W Heroes of Might and Magic III można było sobie grać w kilka na jednym komputerze – tryb “gorące krzesła”. Nie było to nawet w połowie tak fajne, jak tradycyjna gra planszowa, gdzie trzeba samemu przesuwać znaczniki, obsługiwać koszty/przychody itd.
    Kolderek – raz, to wszystko ma swój urok. Sam fakt, że patrzę się na planszę wydrukowaną na papierze, a nie jakiś wyświetlacz LCD. Dwa, ta cała elektronika, to też jakiś wyświetlacz, kable i inne ustrojstwo. To też trzeba podłączyć, rozłożyć. itp. a dodatkowo może się zwyczajnie zepsuć (już widzę nerwy, gdy pod koniec rozgrywki wyskakuje błąd programu). Więc nie dramatyzowałbym, że tylko przy planszówkach są pewne żmudne czynności do wykonania. Po trzecie, planszówki pozwalają odpocząć od elektroniki i docenić papier, drewno, wykonanie, grafiki. Elektronika jest pod tym względem zawsze bezduszna.

  24. A jeszcze przykład z życia. Porównajcie granie w Caylusa na BSW i na żywo. Pomijam niezafajną grafikę na BSW i fakt, że nie mam kolegów obok. Na żywo jest sto razy fajniej – trzymam swoich robotników w ręce, wystawiam grube kartonowe żetony budynków, układam sobie surowce w wybrane kombinacje (BSW tego nie robi) i jak coś mi się pomyli, to mogę cofnąć ruch (np. nie ma sensu brać łaski budowania budynków jak mi brakuje surowców – raz się zagapiłem i to wybrałem, zupełnie bez sensu). Weźcie też pod uwagę, że raz wydane polecenie elektronice jest nie do cofnięcia. Często zdarzają się na BSW błędne kliknięcia i klops – bolesna strata akcji. W elektronicznej planszówce też mogłoby tak być – chcę położyć robotnika tu, a dotknąłem obok. Wszyscy widzą, że to bez sensu wybór. Ale nic się nie da zrobić i zostaje tylko się pożalić na głupią obsługę. W normalnej grze nic takiego by nie miało miejsca.

  25. Geko-
    W Heroes of Might and Magic III można było sobie grać w kilku na jednym komputerze – tryb “gorące krzesła”.

    ja miałem piracką wersje tej swoją drogą znakomitej gry i pamiętam że u mnie nazywało się to “gorące pośladki” 😀

    Geko-
    To też trzeba podłączyć, rozłożyć. itp. a dodatkowo może się zwyczajnie zepsuć (już widzę nerwy, gdy pod koniec rozgrywki wyskakuje błąd programu).

    Są też zepsute gry planszowe 🙂

    Oczywiście nie mówie tu że gry komputerowe lub też komputerowo-planszowe są lepsze od zwykłych planszówek bo tak nigdy nie będzie.
    A dlatego że planszówki mają tę zalete że grając obcuję z żywą osobą a nie z monitorem i wymyślonym nickiem.

  26. Ja czekam na moment, w którym na klasycznej tekturowej planszy będą klasyczne drewniane żetony które w wyniku poukrywanych systemów elektronicznych same będą się po planszy przesuwać – zgadzam się z wizją Browariona, ale zamiast szklanego ekranu właśnie tekturowa plansza na której pojawiają się różne gry. Generalnie nie mam nic przeciwko wysokiej technologii w planszówkach, pod warunkiem, że nie będzie jej widać 😉

  27. geko straszny pesymista z Ciebie 🙂
    dlaczego nie można byłoby cofać posunięć – jak się zrobi odpowiedni program to można by było :p po za tym gra wyglądała by identycznie jak zwykła tylko, że na ekranie leżącym na stole – ew. można by samemu te żetony przesuwać na ekranie dotykowym – ale nie zrobiłbyś niedozwolonego posunięcia i nikt by tego nie zauważył 🙂

  28. E,tam pesymista. Po prostu lubię planszówki, a granie w ich elektroniczne wersje jest zawsze dużo mniej przyjemne (bezduszność i nienamacalność), także przez ograniczenia programu i niemożliwość cofnięcia nawet bardzo głupiego ruchu.

  29. Moim zdaniem pomysł jest ŚWIETNY i w przyszłości zrewolucjonizuje gry na telefony komórkowe. Tryb multiplayer będzie na pewno o wiele bardziej ekscytujący.

    Sama gra nie wydaje się mieć zbyt wiele wspólnego z tradycyjną planszówką. To gra komputerowa w nowym technologicznie medium.

  30. geko, uważasz, że nie można zrobić programu, który by pozwalał cofnąć ruch? 🙂
    a co do podłączeń to mamy już bezprzewodowe połączenia, wystarczy tylko jeden do prądu, załączasz grę, wybierasz ilu graczy gra i gotowe (5 sekund) i gramy 🙂
    wcale nie musi to być oparte na jakimś systemie – tylko jak w starych konsolach wkładasz kardridź i jedziesz.
    a nigdy Ci się nie zdarzyło, wykonać nieprawidłowy ruch i nikt tego od razu nie zauważył, tylko dopiero po jakimś czasie? albo nigdy nie zapomniałeś sobie czegoś dodać i dopiero po jakimś czasie się zorientowałeś? elektronika by tego dopilnowała, żeby takie rzeczy się nie działy 🙂

    a naprawdę mi by to pasowało: plansza leży na stole (ekran dotykowy), w ręce konsolka na której wyświetlają się jakie masz karty (ekran dotykowy, wybierasz palcem którą kartę chcesz zagrać) – moim zdaniem kiedyś tak będzie (lub podobnie) 🙂

  31. W wielu komputerowych wersjach planszówek jest mozliwość cofnięcia nie tylko ostatniego, ale nawet dowolnej liczby ruchów. Żeby coś takiego zrealizować przy grze w papierową planszówkę, trzeba byłoby prowadzić szczegółowy zapis wszystkih kolejnych ruchów.

  32. Koderek, przyjmuję te argumenty z cofaniem ruchów. Ale te ekrany dotykowe? Bleee. Ja chcę papieru, kartonu i drewna :-p

  33. po obejrzeniu filmiku wyskoczą wam okienka z innymi. Zobaczcie sobie Pit Strategy.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

pięć × 4 =