Home / Aktualności / Czy serwis BoardGameGeek jest już do bani?

Czy serwis BoardGameGeek jest już do bani?

faiduttiLubię felietony Bruna Faiduttiego, bo zajmuje się tematami, które wzbudzają refleksję i polemikę. Nie wszyscy jednak podzielają moją opinię twierdząc, że Bruno tylko marudzi i czepia się mało istotnych rzeczy. Podobne reakcje wzbudzają na naszym grajdołku teksty Ignacego Trzewiczka, stąd też nic dziwnego, że obaj panowie tak dobrze dogadują się na stopie prywatnej.

Wróćmy jednak do najnowszego felietonu Faiduttiego, bo tym razem ostrze swojego pióra skierował przeciwko sacrum – serwisowi BoardGameGeek.

Bruno w swoim tekście wkłada kij w mrowisko i krytykuje ostatnie zmiany w serwisie BGG. Stwierdza, że serwis stopniowo komplikuje się i zaczyna być bardzo trudny w użyciu. Ze wspaniałej encyklopedii i narzędzia dla planszomaniaków zaczyna przeradzać się w śmietnisko. Twórca Mystery of the Abbey wytyka przede wszystkim problem z wieloma wpisami dla jednej gry. W zależności od danej edycji, planszówka posiada oddzielną stronę na BoardGameGeek. Zdaniem Faiduttiego utrudnia to bardzo życie i graczom, którzy szukają informacji o regułach i nowych wariantach, jak i samemu twórcy, który zamiast odpowiadać w jednym miejscu, musi to robić w wielu.

Ciekawe spostrzeżenia. Moim zdaniem całkiem na miejscu. Bardzo jestem ciekaw jaką wywoła to reakcje w społeczności planszówkowej, bo wiele osób reaguje nerwowo na krytykę BoardGameGeek. Wręcz tak nerwowo, że chciałoby się napisać – parafrazując Cyrankiewicza – każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw BoardGameGeek, niech będzie pewny, że mu tę rękę społeczność planszówkowa odrąbie.

A jakie jest wasze zdanie na temat elementów krytykowanych przez Faiduttiego? Ma trochę racji czy znowu najadł się szaleju?


 

Facebook Comments

8 komentarzy

  1. Avatar

    W tych przykładach które podał Bruno ma całkowitą rację (też mnie ziyrtowało że np. wydania Cosmic Encountera są porozbijane i musiałem wpisywać osobno informacje) – absurd.

  2. Avatar

    w przypadku ostatniego rozbicia wabash cannonball i chicago express ma zdecydowana racje. to jest DOKLADNIE ta sama gra, choc z bardzo rozna grafika. juz wiekszy sens bylby w rozdzieleniu agricoli wyd 1 od agricoli wyd miedzynarodowe – gra rodzinna rozni sie w nich znacznie, mozna na sile udawac ze to sa rozne gry.

  3. Avatar

    Pierwszy raz mnie to uderzyło przy rozbiciu Jenseits von Theben i Thebes. Muszę powiedzieć, że zgadzam się z każdym słowem jakie Bruno napisał w swoim artykule. Jeśli już jest potrzeba rejestrowania informacji dla różnych edycji gry, należałoby dodać edycję jako dodatkowy atrybut wszystkich wpisów (fotki – tu mógłby być on obowiązkowy, wpisy na forum – nieobowiązkowy, pozycje w kolekcji – obowiązkowy itd). Zachowanie wszystkich informacji w jednym miejscu to podstawowa zaleta BGG, teraz już dzięki niezrozumiałym działaniom użytkowników (bo to przecież oni zarejestrowali te wszystkie edycje jako osobne wpisy) coraz mniej istotna.

  4. Avatar

    Edycje edycjami, ale sam intefejs też mógłby przejść pożadny szlif i stać się nieco bardziej ergonomicznym. Bo jak pierwszy raz go zoabaczyłem to wołało o pomstę do nieba, tak że samemu zastanawiałem się nad napisaniem takiego serwisu :D. Teraz z czasem się przyzwyczaiłem, ale ciągle mnie kusi żeby w ramach zabawy zrobić tak ‘na sucho’ design dla BGG 2.0 🙂

    Chociaż z tego co da się wyczytać na BGG pomiędzy wierszami, to chłopaki nadal mają problemy z wydajnością serwerów (albo i łacz), a takie zmiany pewnie pociągneły by za soba większe zapotrzebowanie dla maszyn…
    No ale może kiedyś…

  5. Avatar

    Początek tego procederu na BGG jest pewnie w zamierzchłej przeszłości, np. wtedy gdy bezsensownie stworzono osobny wpis dla Osadników z Catanu w wersji 3D.

  6. Avatar

    Co fakt, to fakt – bgg jest już w tej chwili baardzo hermetycznym serwisem – nawet dla użytkownika przypadkowego, nie mówiąc już o nowych – co jakiś czas pojawia się niby jakaś geeklista dla newbies, ale nie jest nigdzie przyklejona i w zasadzie nie do odnalezienia przez tych, którym rzeczywiście mogłaby się przydać. Ten, kto jest w stanie ją znaleźć, nie potrzebuje już w zasadzie żadnej wiedzy, która się w niej znalazła.

    Cała pierwsza strona odstrasza natychmiast niewtajemniczonych liczbą typowo geekowych określeń: microbadges, geekgold, geeklista, Hot Games, geek of the week etc. Nawet znalezienie rankingu gier nie jest takie proste.

    Ciekawa obserwacja: zwróćcie uwagę ile newsów, postów, tematów, wątków – nie wspominając już o geeklistach – dużo bardziej dotyczy samego bgg, społeczności i ludzi w jej ramach rozpoznawalnych, niż czegokolwiek innego – choć ma być o grach.

    Akcent coraz bardziej przesuwa się z “boardgame” na “geek”. W gruncie rzezcy zmiana nazwy z BoardGameGeek na BGGGeek zaczyna być coraz bardziej uprawniona.

  7. Avatar
    dominusmaris

    To naturalne. Wszystko ewoluuje w stronę ,,kasy” a szlachetne idee odchodzą do lamusa.

    Na naszej-klasie ludzie oceniają cycki dziewcząt, które jeszcze żadnej szkoły nie skończyły a na stronie dla fanów tenisa trafiłem ostatnio na zdjęcie…
    no, rymuje się w każdym razie i nie było
    to zdjęcie Elvisa.

    Pozostaje więc (chyba) życzyć twórcom gamesfanatic by kiedyś stało się
    gffanatic, a nam, by to nigdy nie nastąpiło 😉

  8. Avatar

    Kontyuację rozważań Bruno o BGG można przeczytać na samym BGG.

    http://www.boardgamegeek.com/thread/409554/page/1

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

11 + 7 =