Home / Aktualności / Schacht zbudował Złote Miasto

Schacht zbudował Złote Miasto

okładka

Po Valdorze do sprzedaży trafia druga z prezentowanych przez Michaela Schachta na targach w Norymberdze gier planszowych – Die Goldene Stadt, czyli Złote Miasto. Wydana przez niemieckie wydawnictwo Kosmos gra powinna w przeciągu najbliższych dwóch, trzech tygodni pojawić się w polskich sklepach.

Die Goldene Stadt to kolejna pozycja Schachta z gatunku klasycznych eurogier wagi półśredniej. Gracze przybywają na tajemniczą wyspę, pośrodku której znajduje się tytułowe złote miasto. Zaczynając od wybrzeża budują sieć handlową stawiając swoje sklepy. Celem jest dotarcie do miasta i zajęcie tam najlepszych przestrzeni targowych.

Mechanika gry jest sterowana kartami. W każdej turze gracze najpierw licytują karty terenu, które następnie pozwalają im wstawiać na planszę swoje sklepy. W każdej turze otrzymujemy (tu niemieccy projektanci pozdrawiają serdecznie Bruna Faiduttiego) punkty zwycięstwa za zajęcie specyficznych obszarów, które wynikają z wyciągniętej na początku tury karty punktowania. Najwięcej pezetów zgarniemy jednak za wstawienie swoich sklepów do samego złotego miasta i za karty bonusowe. By dotrzeć do wewnętrznego kręgu miasta będziemy jednak musieli zdobyć najpierw odpowiedni klucz.

gs2

Mapa tajemniczej wyspy jest, jak zwykle w eurograch, zadziwiająco asymetryczna.;)

Z ciekawostek gra ma posiadać nowatorski system licytacji, który wymusza na graczach płacenie coraz większych sum do banku, jeśli chcą zdobyć ten sam zestaw kart terenu co inni gracze. Poza tym Schacht stworzył kolejny mix znanych mechanik, w którym możemy zdobywać punkty na wiele różnych sposobów. Połączenie budowania sieci, area control i elementów wyścigu o pierwszeństwo w poszczególnych obszarach na planszy okraszone nutką licytacji nie zwiastuje odkrycia planszówkowej Ameryki, ale zapowiada się na solidny tytuł. Tym bardziej że pierwsze recenzje gry napisane na podstawie rozgrywek na targach i partii testowych są raczej ciepłe.

We francuskim serwisie Tric Trac można obejrzeć wideo prezentację gry, poprowadzoną łamaną angielszczyzną przez samego autora ubranego w charakterystyczną, zieloną, schachtową czapeczkę.

Ja wrzucam grę na wishlistę, a złocisze do świnki. W końcu muszę coś sobie kupić z okazji dnia dziecka!


 

Facebook Comments

9 komentarzy

  1. Avatar

    Gra jest w sprzedaży od jakiegoś czasu (kilku tygodni). Po przeprowadzeniu kilku rozgrywek w różnym gronie mogę powiedzieć, że ogólnie działa bardzo ładnie i jak komuś spodobała się Valdora to na Złotym Mieście się nie zawiedzie. Dobrze zbalansowana, z kilkoma sposobami gry, niby losowa, ale nie do końca.

    Wykonanie całkiem ok, grafiki może nie w stylu Menzla, ale czytelne.

    Jak ktoś chce przetestować, to zapraszam na południe 😉

  2. Avatar

    Uiek dzięki za info. W Polsce, według mojego rozeznania, gry w sklepach jeszcze chyba nie ma. Jeśli się mylę powiedz proszę gdzie, a chętnie mogę skrócić życie świnki;)

  3. Avatar

    pisząc w sprzedaży miałem na myśli w Niemczech 😉 Do mnie egzemplarz dotarł praktycznie zaraz po premierze, dostarczony z Frankfurtu nad Menem dzięki ogromnej uprzejmości Schachta 🙂

  4. Avatar

    Grałem raz i mnie się średnio podobała. Może być, ale nie musi 🙂

  5. Avatar

    Tak, grę można chyba kupić w Niemczech od czasów Norymbergi. Ostatnio też Bruno się o niej rozpisywał u siebie.

  6. Avatar

    mam wypróbować w piątek :)) czy jakkolwiek da sie porównać do uwielbianej przeze mnie Chiny?

  7. Avatar

    wizualnie na pewno podobna 😉

  8. Avatar

    Monika – W China nie grałem więc trudno mi porównywać. Z tego co na pewno jest podobne to w obu grach trzeba zagrać określone karty aby ustawić coś swojego 😉 Koniecznie opisz swoje wrażenia po rozgrywce!

    Łukasz – ja bym na Twoim miejscu uważał z wygłaszaniem opinii po jednej rozgrywce. Zwłaszcza, że z tego co było widać na końcu nie zrozumiałeś o co chodzi w grze i sam pozbawiłeś się punktów grając całkiem odwrotnie niż powinieneś.

  9. Avatar

    [folko: wizualnie na pewno podobna ;)]
    i pewnie przypadkiem te same literki na pudełku układające się w takie samo nazwisko autora… 😀

    Wrażenia opiszę na bank! byleby kolory kart były bardziej zróżnicowane, a nie w różnych odcieniach pomarańczowego jak w Chinie 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

ten − 1 =