Home / News / Carcassonne trzyma się dzielnie

Carcassonne trzyma się dzielnie

Wielu z was na informacje o kolejnym dodatku do Carcassonne zgrzyta głośno zębami. Jednak jest to jedna z nielicznych nowoczesnych gier, która przebiła się do masowej świadomości i przynosi poważne zyski. Brytyjski dystrybutor Esdevium Games chwali się jak wygląda sprzedaż gry na terenie Wielkiej Brytanii. Mianowicie sprzedaż Carcassonne wyniosła w roku 2008 12,000 egzemplarzy. Jest to wzrost o 50% w stosunku do roku 2007. Szacuje się, że w samej Wielkiej Brytanii sprzedało się już w sumie 40,000 sztuk.

Warto dodać, że nastąpił wzrost sprzedaży na terenie Wielkiej Brytanii też innego przedstawiciela znanych eurogier, czyli Osadników z Catanu. Pomiędzy rokiem 2006 a 2008 sprzedaż wzrosła o 25% i co roku sprzedaje się ponad 5000 egzemplarzy.

Niech mają na uwadze te liczby wszyscy, którzy krytykują powyższych ambasadorów nowoczesnych gier, działających na bezlitosnym masowym rynku.

[ToyNews]

 

Facebook Comments

18 komentarzy

  1. Te liczby pokazują, że nasz rynek nie jest daleko za brytyjskim.

  2. Ja bym właśnie chciał, żeby te gry były ambasadorami nowoczesnych gier i żeby były szeroko kojarzone w społeczeństwie.

  3. Te gry zauważono nawet na Politechnice. W ostatni piątek grano zarówno w Osadników jak i Carcassonne 😉

  4. dominusmaris

    Właściwie to jestem zaskoczony TAK MAŁĄ sprzedażą.

    W reklamówce ,,Wsiąść do pociągu” padła liczba, nie jestem pewny, 500.000 egz. w dwa lata. To oczywiście wynik na całą Europę, jeśli nie Świat.

    Jeżeli przyjmiemy że Wielka Brytania stanowi 10% rynku (W Europie stanowi pewnie większą część) to rocznie sprzedaje się w niej 25.000 Ticketów, czyli 5 razy tyle co Carcassonne.

    Na pewno da się to sensownie wytłumaczyć, ale jednak wydawało mi się że takie ,,małe” gry lepiej się sprzedają od tych ,,dużych” nawet jeśli faktycznie rodzinnych.

    Z drugiej strony takie gry jak Twilight Struggle mają wznowienia wydań po 3000 szt., więc 5000 rocznie w jednym kraju jest, z tej perspektywy, liczbą imponującą.

    Ciekawe jaki jest łączny nakład polskich gier? Nie mówię o rocznym, całym rynku tylko o sumie wydanych wiochmenów, glików i neuroshimów. Nie liczymy gier spolonizowanych.

    Sądzę że Neuroshima MOracza już doszła do 5000 szt. Gry Folko mogły już uzbierać 10.000. Czyli w ciągu ostatnich 3 lat cały rynek polskich autorów to może będzie z 30.000 szt. Dla porównania sprzedaż Hasbro w tym czasie to ok. 600.000 (wiem że w 2007 była ponad 200.000).

    Oczywiście Faidutti i Knizia też pewnie wyglądają marnie na tle sprzedaży Hasbro w swoich krajach.

    No chyba że robią Władcę Pierścieni
    (Knizia- 1 mln!).

  5. dominusmaris

    Pomieszałem liczby.

    Porównanie Ticketów z Carcassone będzie raczej jak 2 do 1 a 5 do 1 dotyczy Osadników.

    W obu przypadkach oczywiście na rzecz
    ,,Pociągów”.

  6. Podobnie jak Dominusmaris jestem zaskoczony tak niską sprzedażą Osadników i Carcassonne w Wielkiej Brytanii. Oczywiście, żeby mieć jakiś obraz rynku brytyjskiego, trzeba by znać nakłady innych gier, nie tylko Monopoly czy Scrabble, ale również takich gier, jak Ticket to Ride czy Brass.
    Draco napisał, że niewiele brakuje nam do brytyjskich wyników. Myślę, że gdyby Carcassonne czy Osadników wydawała w Polsce Granna, sprzedaż w naszym kraju byłaby większa niż w UK.
    Jeśli chodzi o gry polskich autorów, to wyniki za ostatnie 3 lata są zapewne wyższe niż 30 tysięcy, skoro samej Formuły 1 sprzedało się grubo ponad 20 tysięcy egzemplarzy

  7. Dominusmaris – gry Folko… mam nadzieję że 10 tys. w tym roku padnie, ale na razie to nie…

  8. dominusmaris

    Granna troszkę się nie powinna liczyć, bo to takie polskie Hasbro.

    Pewnie jej gry stanowią 2/3 a może i 3/4 nakładu wszystkich wymyślonych przez Polaków gier,więc liczenie jej ,,w całości” dałoby obraz optymistycznie zafałszowany.

    Zwłaszcza że gdyby oceniać ,,myśl autorską”
    Granna, z odrestaurowanym Farmerem, przerysowaną Mafią i pewnie jeszcze innymi odkurzonymi pomysłami, właściwie zupełnie odbiega od ,,dłubiących” różne pomysły wydawnictw typu Kuźnia czy Portal.

  9. Ja wiem, czy tak nie powinna się liczyć… Ja myślę, że powinniśmy raczej patrzeć na sprzedaż nowoczesnych gier, a wydaje mi się, że Granna trochę Blokusów i Hej To Moja Ryba sprzedała. Zastanawiam się jak wygląda sprzedaż Egmontu: MichaleStajszczaku, Jarku B.?

  10. @dominusmaris: Dlaczego uważasz, że liczenie gier Granny fałszuje obraz? Ja nie liczyłem nakładu Farmera (pewnie przez 11 lat sprzedało się go w Polsce kilkaset tysięcy egzemplarzy), tylko gry współczesnych autorów, takich jak folko czy ja. Przypuszczam zresztą, że gry Hooop sprzedało sie więcej niż Mozaiki czy Glika, choć na rynku jest dopiero od listopada.

  11. Nie mam ostatnich danych o sprzedaży Glika i Mozaiki, ale na 99.9% jest tak jak pisze Michał.

  12. dominusmaris

    Chodziło mi o gry ,,dla graczy” ale Ticket czy Osadnicy to też są gry dla wszystkich więc nie traktowalibyśmy wszystkich jednakowo.

    Z drugiej strony ,,potęga” Granny chyba trochę szkodzi rynkowi. Tacy twórcy jak Wy,
    nie mają motywacji by tworzyć wielkie gry, skoro duże, czytaj sensowne, nakłady dają wyłącznie skromniejsze produkcje.

    Nie zarzucam nikomu materializmu.

    Chodzi tylko o to że jeśli od gry mam 5 do 15 zł, zakładając że to 10% ceny sklepowej, to jak zrobię małe ,,cudo” które się rozejdzie w 10.000 to po co mi robić duże cudo którego będzie nakład 500 szt?

    Wiadomo, jest jeszcze sprawa ambicji, ale jednak motywacja finansowa, gdyby ten nakład wynosił choćby 3000, byłaby pewnie, na dłuższą metę, skuteczniejsza.

  13. Dominus… kurcze mętlisz, to nie temat na forum jak masz ochotę to pogadamy na Pionku, ale kompletnie nie wiesz (sorry) o czym piszesz.

  14. dominusmaris

    Przecież nie piszę jako ekspert.

    Ucięcie sprawy że ,,nie wiem o czym piszę”
    to trochę mało.

    Wiadomo że są to tylko moje domysły bo o wydanych grach Adama ,,Dominusiemarisa” nikt nie słyszał (Dodam, że usłyszenie o nich może być trudne więc jeśli komuś się uda to proszę sie odezwać) , więc starałem się nie pisać niczego kategorycznie.

    Na moją logikę to wygląda tak, że gra skomplikowana wymaga nawet 1000 godzin pracy, gra nieskomplikowana kilkudziesięciu.

    Tymczasem zarobek na sztuce wiele się nie różni, a do tego nakład prostszej gry będzie prawdopodobnie większy.

    Więc po co się zaharowywać, zwłaszcza kiedy jest to nasze dodatkowe zajęcie, hobby.

    To brzmi logicznie.

    A o osobistych motywach nie mam prawa się wypowiadać i nie chciałem tego robić. Jeśli zabrzmiało inaczej to przepraszam.

  15. No niestety z tekstu który napisałeś wcześniej wynika że robię gry krótkie, szybkie – bo jest to prostsze i szybciej mogę na tym zarobić, nie zależy mi na ambitnych…

    Po pierwsze – lubię gry proste i szybkie a co idzie za tym takie wymyślam.

    Po drugie – gry długie to nie znaczy ambitniejsze – przynajmniej dla mnie.

    Po trzecie – mam kilka gier dłuższych, bardziej skomplikowanych które są albo testowane u mnie albo w wydawnictwach – co z tego wyjdzie? Nie wiem.

    Po czwarte – 10% ceny sklepowej??!! Chłopie skąd to wziąłeś 😀 Jakby tak było, to faktycznie bym szalał i jeździł po wydawnictwach jak wariat. Za 2-3 lata rzuciłbym pracę… 5-15 zł… Kramer w Niemczech dostaje 1 Euro od sztuki, taka kwota u nas to marzenie 🙂

    To tyle.

  16. dominusmaris

    Pisząc ,,tacy twórcy jak Wy” miałem na myśli takich którzy już na rynku istnieją. Tacy twórcy jak ja, wydaliby grę i bez wynagrodzenia, po to by być takimi twórcami ,,jak Wy”.

    Reszta, odnośnie wynagrodzenia, była ogólnym założeniem, że twórcy nie będą się pchać w rozbudowane gry, o ile nie będą mieli szczególnej własnej motywacji, bo wynagrodzenie na pewno ich do tego nie skłoni.

    Nie chodziło mi o ocenianie kogokolwiek.
    Do Granny też nie mam pretensji.
    To było tylko moje spojrzenie na sytuację i wyciągnięcie, być może niesłusznych, wniosków.

    Z resztą, w planszostacji też kiedyś padło zdanie, że twórcom bardziej opłaca się robić ,,wiochmeny do piwa niż porządne eurogry”. Nie wychodziłem w swoich wnioskach ponad to, ogólne, stwierdzenie.

    Co do kasy. Faktycznie chodziło mi o cenę netto czyli z 25zł byłyby to 2zł, ale widać że i to, to jeszcze nie to.

    Co do zarobków Kramera.
    Chyba chodzi o mniejsze gry?
    Jeśli on dostaje 1Euro to znaczy że bycie twórcą zawodowym ma sens tylko jeśli się jest w pierwszej 5-ce Świata i ma sprzedaż minimum 2000 miesięcznie
    (zakładam że jesteśmy walutowymi Europejczykami, nie Polakami z Euro za 5 złotych).

    Jeszcze raz przepraszam Panów Adama i Michała, za niejednoznaczne wypowiedzi, które mogły Ich urazić.

    Adam Krzesiński

  17. Chyba chodzi właśnie nie o te mniejsze…
    Tak naprawdę chodzi o ilość która robi pieniądze. Faktycznie bycie twórcą zawodowym nie jest łatwe (tak mi się wydaje) inaczej Faidutti też byłby zawodowym, a twierdzi że nie wyżył by z tego 🙁
    Jeśli Kramer miałby wydaną jedną-dziesięć gier to byłoby mu ciężko. Jeśli ma na koncie 100… 20 egz. miesięcznie daje 2000 😉

    Ps. Rozmawiałem z Tobą, znam Cię, wiem że nie chciałeś urazić… dlatego proponowałem spotkanie na Pionku i rozmowę 😉

  18. dominusmaris

    Myślę że anglojęzyczni forumowicze to dobry objaw, ale nie koniecznie tacy.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

trzy + osiem =