Home / News / Dwa akapity: tekst sezonu wprost z żyrafy

Dwa akapity: tekst sezonu wprost z żyrafy

Przesiaduję “U żyrafy”. Każdą wolną chwilę wykorzystuję, by pojawić się w sklepie i chłonąć atmosferę miejsca, gdzie wszystkie ściany po sam sufit zastawione są grami. Gier mnóstwo, frajdy wiele, ale wydarzeniem – chyba tygodnia! – będzie dialog, jaki wczoraj usłyszałem będąc akurat w sklepie Salou. Przytaczam go w całości, bo myślę, że ma potencjał, by stać się kultowym. Do sklepu weszła pani…

Pani: Dzień dobry, szukam gry komputerowej…

Salou: Nie prowadzimy gier komputerowych. Mamy same gry planszowe, zachęcam panią, to wspaniała rozrywka dla całej rodziny…

Pani: A idź pan w diabły z grami planszowymi.

Salou: Można się spotkać w gronie rodzinnym…

Pani: Panie, włączam dziecku grę na komputerze i mam spokój na kilka godzin. A z tymi grami planszowymi, trzeba z dzieciakiem grać, a jak człowiek nie ma czasu, żeby z nimi zagrać to się obrażają. Nie chcę żadnych gier planszowych.

No i pani wyszła. Salou został z rozdziawioną buzią. Pierwszy raz w życiu widziałem go, jak stał i nic nie mówił. Milczał. Zatkany.

Gdyby ktoś miał pomysł, co w takiej sytuacji odpowiedzieć, dajcie znać. Minęła doba i w Gliwicach wciąż panuje zatkanie…


 

Facebook Comments

27 komentarzy

  1. Widzisz Ignacy, gdybyś doceniał Agricolę… ;P

  2. mocna rzecz 🙂

  3. Można odpowiedzieć takiej osobie tekstem Draco, że gry planszowe bawią,uczą i cośtam. 😉

  4. A próbowaliście litanii Draco: “gry planszowe, bawią, uczą…itd.”;)
    A tak na serio to na świecie po prostu są też źli ludzie i czasem się na nich trafia. Biedny dzieciak.

  5. A ja się już nieraz z taką postawą spotkałem. Niby mamy renesans planszówek ale ludzie podchodzą do tego jakby gry były nowym narzędziem szatana (Hellgame – może 😉 ). Lepiej zmarnować czas przy komputerze i telewizorze niż w gronie rodziny/przyjaciół. Szkoda gadać.

  6. A ja wczoraj widziałem zatkanego Draco. Przyszło małżeństwo do Graala z pytaniem o Wysokie Napięcie. Draco z wielkim zaangażowanie przystąpił do prezentacji, która została po chwili brutalnie ucięta komentarzem gościa: “Koszmarne rysunki”, po czym małżeństwo bez słowa wyszło ze sklepu. Milczący Draco przez kilka minut łapał powietrze wpatrując się w nieokreślony punkt na horyzoncie…

  7. Ja to widzę tak. Ludzie, jak na razie pozostający w większości, lubią chłonąć prostą rozrywkę, zazwyczaj bez żadnych refleksji. Rodzice nie zachęcają dzieci do używania tego czegoś po czaszką bo po co, sama opisana sytuacja o tym świadczy. Po co mam chodzić, zastanawiać się, wybierać kolekcjonować, kiedy mogę pochłonąć jakąś masówkę, mieć czyste sumienie, bo przecież wydałem pieniądze na dziecko, czyli o nie dbam. Dochodzi do tego też fakt, że gry planszowe kojarzą się z czymś dziecinnym, a z grubsza mówią to osoby które zatrzymały się na pewnym etapie…Tyle o tym:)

  8. Pani idzie z duchem czasu – pozostawia rozwój swych dzieci nowoczesnym technologiom 🙂
    Postępowa jest – ot co.

  9. Nie ma co dorabiać ideologii planszókowej bo to nie bezpośrednio o planszówki chodzi tylko o sposób spędzania czasu z dzieckiem.

    No przykre i tyle. Autentycznie szkoda mi dzieciaka.

  10. Takich teksów sezonu słyszałem po kilka dziennie jak prowadziłem Gryfa. Dla mnie teks hit był jak sprzedawca przez pół godziny omawiał przygodówkę klientowi. Opisywał mechanikę, zasady rzuty kostka itp. Gość cały czas ładnie słucha aż w końcu wypala czy ta gra pójdzie na jego kompie bo karty graficznej nie ma najlepszej…
    Refleksja dla Trzewika. Widzisz jak ciężko się sprzedaje gry które produkujesz:) Powinny być rozdawane medale sklepom i ludziom tam pracującym.

  11. mnie takie sytuacje zdarzają się, mimo że nie handluję planszówkami 🙂 czasem tylko opowiadam o tym hobby na przykładzie jakiegoś tytułu w pracy i wtedy bywa, że od osób przypadkowo się przysłuchujących padają pytania o:
    – wymogi dot. RAMu
    – system operacyjny
    – na którą konsolę są tego wersje

  12. Bez przesady, nie ma co tak załamywać rąk. Że niby wychowanie młodzieży legło w gruzach? Że odkąd komputery trafiły pod strzechy, dzieciaki są zostawione samymi sobie? A czym to się różni od sadzania dziecka przed telewizorem? Czy bardziej odmóżdży dzieciaka “Grand Theft Auto”, czy może “Taniec z gwiazdami”? Leniwi rodzice, chcący mieć dziecko z głowy znajdą się zawsze, i zawsze znajdą jakiś sposób, żeby mieć “święty spokój”. Radio, telewizja, gry komputerowe – technika nic nie zawiniła, kiedy problem tkwi w ludzkiej niedojrzałości (czy sam nie wiem, jak to nazwać).
    A żeby do planszówek też nawiązać: czy sądzicie, że Agricola albo Race z dodatkiem na 1 gracza byłby lepszy od gry komputerowej? Moim zdaniem to przysłowiowy “jeden pies”.

  13. Tutaj muszę obronić Gliwiczan (tych, których akurat spotykam, gdy wagaruję z Portalu i wpadam do żyrafki), że bardzo wielu ludzi “z ulicy” jest zafascynowanych asortymentem i łykają żółwiki czy inne robale z dużym zaciekawieniem i zaintrygowaniem.

    Nie mniej, wczorajsza pani miała mocno szokujący tekst i dlatego się nim z wami podzieliłem.

  14. No może jest jakieś sensowne wyjście z sytuacji. Może akurat planszówki które dotąd kupowała faktycznie ją nudziły. Może w przypadku takich klientów należy proponować tytuły pod nich nie pod dzieci. Np nieśmiertelne Wsiąść do pociągu albo Carcassone.

  15. w każdej branży się zdarza:
    (pracując swego czasu w księgarni) – przyszła pani z pytaniem czy mamy biblię (był akurat początek roku szkolengo i sporej ilości osób zależało na psalmach i starym testamencie bo to w kanonie lektur jest).
    Pokazuję dwa wydanie i tłumaczę: “tu jest stary i nowy testament, a tu jest nowy testament i psalmy” – pani waży w rękach i zadaje nieśmiertelne pytanie:

    – a który lepszy?

    🙂

    no żałuję, że nie powiedziałam jej jak się akcja rozwija i co się z głównym bohaterem dzieje

  16. Najpierw bym się zapytał: jakie gry planszowe tak Panią zniechęciły? Po czym zaproponował coś lepszego niż Monopol, który jest domyślną odpowiedzią na pytanie. Zdarzyło mi sie coś podobnego kilka razy i poleciłbym coś na kwadrans.

  17. Marcin, to kiedy te medale 😀

  18. draco – ok, kwadrans sie pomecza – ale co potem? dzieciak do kompa. i tak trzeba gre na komputer kupic, razem dwie. pieniadze w bloto 😛

  19. Gra na kwadrans ma tą zaletę, że wilk syty i owca cała. Poza tym można zagrać 10 razy pod rząd, a można przerwać po jednej rozgrywce. Myślę, że w tym wszystkim najważniejszy jest kontakt rodzica z dzieckiem. Gra komputerowa tego nie zapewni.

  20. @draco: Co do tego kontaktu z dzieckiem, to rodzice mają różne podejście. Pamiętam sprzed mniej więcej 15 lat, czyli jeszcze z czasów, gdy komputery nie były tak rozpowszechnione, taka oto rozmowę w sklepie z zabawkami:
    – Co ma pani dla chłopca 7-letniego?
    – (tu pada propozycja gry planszowej)
    – A będzie mógł się tym sam bawić?

    Zawsze byli rodzice, którzy chcieli, by dzieci zajęły się same sobą i dały im spokojnie oglądać telewizję. (Zawsze – odkąd była telewizja, wczesniejszych czasów, nawet ja nie pamiętam)

  21. Zasadniczo jak zwrociliscie uwage nie chodzi o plaszówke, tylko o relacje rodzic-dziecko. Coz mozna powiedziec? No wspolczuje dzieciakowi. Czy komputer czy telewizja to nie ma wiekszego znaczenia – chodzi o dosc pasywny sposob spedzania wolnego czasu. Da sie z tym walczyc, ale trzeba chciec. My jakos dajemy rade, z tym ze w pelni swiadomie nie mamy telewizora, a od komputera trzymam dziecko z daleka (czasami oglada na nim filmy).
    Nie powiem ze zawsze jest rozowo. Mam dwojke i poswiecam im CALY wolny czas od powrotu z pracy + weekendy calkowicie – nawet jem bawiac sie z nimi. Znaczaco utrudnia mi to planszowkowe zycie, bo po prostu na granie mam czas poznym wieczorem No, ale to jest kwestia wyboru wlasnie i pewnej odpowiedzialnosci.
    A jeszcze inna sprawa, to jak potem czlowiek idzie do Graala i slysz od Draco ze sie nie angazuje w zycie lokalnej spolecznosci planszowkowej… tiaaaaaa… 🙂

  22. Że co, że ja się nie angażuję? Coś Ci się pomyliło. Jestem na prawie każdym spotkaniu na Politechnice!
    Mam jedno dziecko i dzielimy się z żoną obowiązkami. Jak ona jest na uczelni, to ja sie córką zajmuję, a jak ja w pracy lub w piątek na Politechnice to ona. Najbliższa babcia 400 km od Warszawy. 🙁

  23. Robert, mistrzowi_yon chodziło o to, że to jemu wypominasz, że się (on) nie angażuje 🙂

  24. no, dokladnie jest tak jak Mst napisal (btw, tez takich wysluchiwales?;) )…

  25. OK, rozumiem, pomieszał mi się przekaz. W każdym razie nawet mając dziecko, można się nim zajmować i uczestniczyć aktywnie w życiu lokalnej społeczności planszówkowej. Kwestia optymalizacji a la Agricola, mała siedzi mi na kolanach. Nie żebym się wywyższał, po prostu można.

  26. w sobote mlody bedzie wdrazany w aktywne grane w ticketa z innymi graczami 🙂

  27. Ja kiedys pedziołem, że gry komputerowe odczłowieczają. Klient się zmył. A właściciel sklepu mało mnie nie zlinczował, że mu klientów odstraszam, a ja z dobroci serca.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

piętnaście + trzy =