Home / Aktualności / Knucklebones – styczeń 2007

Knucklebones – styczeń 2007

Jestem po lekturze amerykańskiego pisma Knucklebones, najnowszego numeru styczeń 2007. Trochę o tym co można w nim ciekawego znaleźć. Pismo skierowane jest przede wszystkim do miłośników gier planszowych i karcianek niekolecjonerskich. Do tego dedykowane jest osobom średniozaawansowanym w naszym hobby. Co jest chyba najlepszym rozwiązaniem. Doświadczona osoba nie będzie zawiedziona jakością artykułów i początkujący nie poczuje się zagubiony.

Tematem przewodnim numeru – czego można się spodziewać – są gry przeznaczone na prezenty świąteczne. Przy czym wiele proponowanych tytułów zostało znakomicie podzielonych na odrębne artykuły dotyczące danego gatunku gier (gry zręcznościowe, imprezowe itp.). Całość pisma zamyka się w ponad osiemdziesięciu stronach, w większości kolorowych. Oczywiście nie ma co ukrywać, że bardzo dużo miejsca zajęte jest też przez reklamy. Jednak i tak nadal pozostaje nam całkiem pokaźna lektura. Przejdźmy do szczegółów.

Pierwsze strony poświęcone są głównie wiadomościom. Relacja z Targów Zabawek i Gier w Chicago, informacje o laureatach IGA czy spis gier, które miały swoje premiery w USA w ostatnim czasie. Świeżych nowości tu nie znajdziemy, szczególnie gdy śledzimy rynek planszówek via Internet. Pierwszy dłuższy tekst to „The Very Good and the Better”, artykuł mający za zadanie właśnie pomóc w wyborze tych najlepszych gier. Autor przelatuje po wszystkich typach od gier jednoosobowych i dwuoosobowych, poprzez familijne i imprezowe, kończąc na klasyce i pozycjach ostatniego dziesięciolecia. Przewijają się tu przede wszystkim znane tytuły: Carcassonne, Settlers of Catan, Torres, Alhambra, Hive czy Ticket to Ride. Większość pozycji nie trzeba specjalnie reklamować. Artykuł wspierany jest przez kolejny materiał „New Games for Christmas 2006”, gdzie tym razem wyselekcjonowane zostały najlepsze gry (zdaniem autora), które miały swoją premierę w tym roku. Przykładowo: Tempus, Thurn und Taxis, Cleopatra and the Society of Architects czy Conquest of Pangea.

Wreszcie bardziej nowatorski tekst znajdziemy dalej, pod tytułem „A Touch of Class”. Opisano w nim gry oraz firmy, które wydają luksusowe wersje znanych gier planszowych, głównie klasyki. Ciężko zresztą mówić, że są to tylko gry, bo czasami po prostu przypominają wykwintne, wykonane z najlepszych materiałów rekwizyty (a nawet meble) do mieszkania. Luksus jednak kosztuje i ceny potrafią dochodzić nawet do tysiąca dolarów.

Na następnych stronach materiał zajmujący się grami imprezowymi. Są wymienione cztery tytuły: Stack, Set, Wits &Wagers i Tumblin-Dice. Każdy utrzymany w zupełnie innym stylu. Najbardziej przypadła mi do gustu chyba ostatnia pozycja, ponieważ w swej prostocie może zawierać spory ładunek emocji. Można ją opisać jednym zdaniem. Gracze pstrykają kostkami, a ich wynik w zależności od tego gdzie upadnie może zostać podwojony, potrojony lub pomnożony przez cztery. To pozycja w tym stylu, że choćbyś ją zostawił z graczami i nic nie powiedział o zasadach rozgrywki, to gracze sami by się domyślili o co w niej chodzi.

Bardzo ciekawy jest kolejny tekst „Making the Cut”. Jego głównym bohaterem jest vice-prezydent działu R&D w Hasbro Mike Hirtle. To właśnie on przegląda rocznie około 1600 projektów najróżniejszych gier i zabawek. Z czego około 400 ląduje dopiero w biurze na następne badania, a reszta musi odejść z kwitkiem. Ogólnie jest to pewne spojrzenie na to jak wygląda proces wyboru przez Hasbro danej gry do opublikowania. I jakie są cele strategiczne tego giganta rozrywki.

Na kolejnych dwóch stronach czytelnik może się trochę zrelaksować przy kilku zadaniach logicznych i zagadkach. Wszystko to aby złapać oddech przed 25 recenzjami najróżniejszych gier. Nie za krótkie, nie za długie opisy przybliżające najróżniejsze tytuły, które warto lub nie zakupić.

„Mattel branches out” to artykuł zajmujący się dosyć głośnym wydarzeniem na rynku, czyli publikacją przez znaną firmę Mattel dwóch Eurogier: Voltage i Desert Baazar. Najpierw mamy ciekawy wywiad z autorem obu tytułów Brianem Yu, a później recenzje gier.

Najciekawszym artykułem numeru dla mnie jest tekst „Everything Old is New Again” o reedycjach znanych hitów, które nie były przez długi czas dostępne. Autor rozważa różne scenariusze, kiedy i dlaczego wydawcy doprowadzają do wyczerpania nakładów, jakie przeszkody stoją przed wznowieniem produkcji danej gry, wreszcie wymienia trochę najważniejszych reedycji ostatniego czasu np. Shoguna, Die Machera czy Warrior Knights.

Kolejny tekst też jest bardzo dobry. Pod „Finger-Flicking Fun” ukrywa się obszerny materiał o ciekawych i szalonych grach zręcznościowych. Przez klasykę jak Crokinole, po Pitchary, Jengi i wiele, wiele innych. Sporo ciekawych i godnych uwagi pozycji. Wart przeczytania.

Immortal Eyes Games to nazwa młodej firmy wywodzącej się z Winning Moves, a jednocześnie tytuł kolejnego tekstu. Wydawnictwo ma za sobą trzy tytuły: Terra Nova, Conquest of Pangea i Pecking Order. Znajdziemy tu opis powstania firmy, jej cele, wizje na przyszłość. Plany mają ciekawe. Obecnie stworzone gry zostały wyjątkowo pozytywnie potraktowane przez amerykańskich ekspertów, na różnych targach. Choćby Conquest of Pangea został wybrany na Najlepszą Nową Grę Planszową na Origin 2006. Środowisko skupione na boardgamegeek przyjęło jednak wspomniany tytuł znacznie chłodniej i bez przesadnego entuzjazmu. Zarzucając mu zbyt dużą losowość.

„Clubs, Spades and… Orange Chameleons?!” to ciekawa refleksja na temat dzisiejszych karcianek wywodzących się z klasycznych tytułów. Autorka zwraca uwagę, że mamy do czynienia z bardzo interesującym procederem. Bierze się mechanikę wywodzącą się z brydża, remika czy pokera, odpowiednio modyfikuje, wprowadza ciekawy wariant. A przede wszystkim dostarcza się jakiegoś klimatu, fabuły i związanej z nim oprawy graficznej. Padają tu takie tytuły jak Mu & More, Four Dragons, Coloretto czy Havoc: The Hundred Years War. Ciekawy artykuł.

To nadal nie koniec. David Gatt w swoim materiale opisuje historie, zasady i najróżniejsze warianty gry karcianej Pinochle, znanej u nas jako Bezik (swoją drogą ciekawe czy bazik gra czasami w Bezika 🙂 ). Z kolejną znaną grą zapoznaje nas Shari Bowden, jest to słynny Cashflow. Jak każdy wie gra spotyka się z dwiema skrajnymi opiniami. Z jednej strony mówi się, że jest to świetny tytuł do nauki ekonomii, poznania jak budować pasywny dochod, z drugiej, że jest to przereklamowany gniot, nie warty ani centa. Tekst jest utrzymany w tonie tego pierwszego poglądu.

Numer Knucklebones kończy relacja z konwentu GenCon Indy 2006, który odbył się w połowie sierpnia. Czyli już dość stare dzieje. Ostatnia strona to luźny feletion „All I Want for Christmas”, w którym autor opisuje o tym jak fajnie dawać i dostawać prezenty w formie gier.

Ogólnie numer ciekawy, można znaleźć coś dla siebie. Szczególnie dobra jest jego druga połowa. Poza tym warto poczytać jak widzą fenomen renesansu gier planszowych Amerykanie.

6 komentarzy

  1. 1. Gdzie można to kupić?
    2. Redakcjo magazynu „Gry Planszowe” patrzcie i podziwiajcie – tak to się robi w polsacie 😉 Myślę, że gdyby magazyn kosztował 20-25 PLN, a miał wyglądać tak jak ów amerykański Knuclebones, to ludzie by to łykali że hej.

  2. ciekawe, ciekawe
    brzmi bardzo na poziomie, chętnie bym poczytał. Przyłączam się do punktów 1 i 2 poprzednika:D

  3. Niestety nie znam innego sposobu od klasycznego czyli przez stronę główną (link na początku tekstu) zamówić prenumeratę. Oczywiście doliczyć trzeba wtedy jeszcze koszt przesyłki z USA. Jeżeli jednak zgramy się i zrobimy to na przykład w trójkę to będziemy mogli się podzielić odpowiednio kosztami dostarczenia. I wyjdzie coś około 20zł za numer, jeżeli dobrze pamiętam. Poproszę trzewika, żeby podał dokładniejsze szczegóły, bo to on zamawiał.

  4. ad punkt 2 – troche nie fair porownywac gazete wydawana na rynek amerykanski (~10 razy wiecej potencjalnych czytelnikow?), ktora kupi sporo osob na calym swiecie, z gazeta wydawana na raczkujacy rynek polski…

    ja sie na wspolne sciaganie pisze jak najbardziej

  5. No i Knucklebones istnieje chyba już od jakiegoś czasu, a GP tylko pierwszy numer.

  6. Knucklebones to młode pismo, numer, który zrecenzował Pancho to bodaj #6 lub coś koło tego.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

10 − 9 =